fot. Bahrain-Victorious / bettiniphoto.net

„Landismo” nigdy nie umiera; drużyna Bahrain-Victorious nie przestaje zadziwiać; Hugh Carthy czuje się w Hiszpanii jak ryba w wodzie; drużyna Ineos Grenadiers miała pecha; Fabio Aru przypomina, że jest taki kolarz z Sardynii. Oto pięć najciekawszych rzeczy, jakie wydarzyły się w tegorocznej edycji wyścigu Vuelta a Burgos. 

Spodziewam się, że z uwagi na brak transmisji w polskiej telewizji oraz trwające w tym czasie Igrzyska Olimpijskie w Tokio, wyścig Vuelta a Burgos (kat. 2.Pro) umknął uwadze całkiem sporej liczbie kibiców. Jeśli tak, to szkoda, ponieważ świetny powrót po kontuzji Mikela Landy nie jest jedynym ciekawym wydarzeniem tej imprezy, a ponadto wszystko należy umieścić w kontekście zbliżającej się wielkimi krokami hiszpańskiej Vuelty (14 sierpnia – 5 września).  

„Landismo” nunca muere

Większość tytułów artykułów w hiszpańskich mediach, które opisują zwycięstwo Mikela Landy brzmi właśnie tak: Landismo nunca muere (hiszp. Landismo nigdy nie umiera) czy Landismo sigue vivo (hiszp. Landismo wiecznie żywe). Znany z ofensywnej i walecznej jazdy Bask, odniósł swoje drugie zwycięstwo w klasyfikacji generalnej wyścigu Vuelta a Burgos w karierze (poprzednio dokonał tego w 2017 roku w barwach drużyny Sky). „Etapówka” w prowincji Burgos w ogóle jest dla niego szczęśliwa, ponieważ to właśnie tam w 2011 roku zdobył swój pierwszy triumf w profesjonalnej karierze kolarskiej, reprezentując wówczas domową drużynę Euskaltel-Euskadi. Ponadto Landa studiował w Burgos i ma tam wielu znajomych, zatem jego relacja z tym położonym na północy Hiszpanii miastem jest bardzo ścisła. 

Przez strach przed zapeszeniem boję się napisać cokolwiek więcej, ale na korzyść Landy wydaje się działać to, że tegoroczna edycja Wyścigu dookoła Hiszpanii wystartuje właśnie z Burgos. Może to przyniesie wreszcie Baskowi szczęście? Dziś tego jeszcze nie wiadomo, ale pewne jest to, że dzięki zwycięstwu we Vuelcie a Burgos stał się jednym z głównych faworytów do zwycięstwa w ostatnim wielkim tourze w sezonie. 

– Bardzo miło być ponownie na podium po kraksie i kontuzji. Przystąpiliśmy do ostatniego etapu z celem walki o zwycięstwo, dlatego staraliśmy się narzucać bardzo mocne tempo na ostatnim podjeździe. Ostatecznie mamy sukces w klasyfikacji generalnej, z którego także jesteśmy bardzo zadowoleni. Czuję się dobrze przed Vueltą, chociaż być może potrzebuję jeszcze trochę czasu, by osiągnąć najwyższą formę. Dzień po dniu będziemy zbliżali się do celu, jaki sobie założyliśmy

– powiedział Mikel Landa po etapie Vuelta a Burgos z metą na podjeździe Lagunas de Neila. 

Drużyna Bahrain-Victorious ponownie pokazała moc

fot. PhotoGomez Sport

Zwycięstwo Mikela Landy to bez wątpienia owoc pracy całego zespołu drużyny Bahrain-Victorious. Jak na dłoni było to widoczne na podjeździe Lagunas de Neila, kiedy to drugi kolarz tegorocznego Giro d’Italia Damiano Caruso, wprowadził w jeszcze większe kłopoty i tak cierpiącego na bolące plecy lidera wyścigu Romaina Bardeta (Team DSM). Później atakował zwycięzca dwóch górskich etapów w tegorocznym „Delfinacie” Mark Padun, który dzięki temu awansował na trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej. Ukrainiec pokazał tym samym, że jego zdumiewający występ we Francji nie był przypadkowy, a jego jazda w górach rzeczywiście uległa znacznej poprawie. Ponadto do ostatniego etapu liderem klasyfikacji młodzieżowej był 21-letni Kolumbijczyk Santiago Buitrago. Ostatecznie wyprzedził go jego rodak Einer Rubio z Movistaru, ale Buitrago zaprezentował swój talent i okazał się jako wartościowe ogniwo zespołu, ponieważ na Lagunas de Neila nie miał problemu z poświęceniem własnych ambicji na rzecz Mikela Landy. 

Hugh Carthy zgłasza gotowość do startu w hiszpańskiej Vuelcie

fot. EF Education-NIPPO

Anglik mówiący praktycznie bezbłędnie po hiszpańsku to nieczęsty widok. Jednak kolarz drużyny EF Education-NIPPO Hugh Carthy wywiadu po ostatnim etapie wyścigu Vuelta a Burgos udzielał właśnie po hiszpańsku i bez wątpienia czuje się w tym kraju bardzo dobrze. 

Kolarskiemu światu pokazał się w barwach drużyny Caja Rural, zadomawiając się w Hiszpanii i ucząc języka. Ewidentnie odpowiada mu klimat tego kraju, ponieważ to właśnie tam odniósł jak dotąd największe sukcesy w swojej karierze. W ubiegłorocznej Vuelcie triumfował na mitycznym Angliru, a w klasyfikacji generalnej uplasował się na trzeciej pozycji. 

– Zakończyliśmy wyścig Vuelta a Burgos w najlepszy z możliwych sposobów, zwłaszcza że Hugh przygotowuje się do Vuelta a España. Przyjechaliśmy tutaj po to, aby potrenować mniej więcej w takim składzie, jaki pojedzie na Vueltę. Do ostatniego etapu nie zdobyliśmy żadnego wyniku, ale zwycięstwo Hugh napawa nas wielkim optymizmem i znacząco podniosło jego oraz nasze morale

– powiedział dyrektor sportowy w drużynie Jonathana Vaughtersa Juanma Garate. 

Powrót Fabio Aru

fot. Qhubeka NextHash

Fabio Aru (Team Qhubeka NextHash), który od kilku sezonów zmaga się z różnego rodzaju problemami, na dwóch górskich etapach w wyścigu Vuelta a Burgos zajął miejsca w pierwszej dziesiątce. Ostatecznie dało mu to drugie miejsce w klasyfikacji generalnej, co dla kolarza pochodzącego z Sardynii jest nie lada sukcesem. Zdecydowanie za wcześnie jest obwieszczać, że jest to powrót Aru na poziom, jaki kilka lat temu reprezentował chociażby w zespole Astana, ale daje jakąkolwiek nadzieję na dobry występ na Vuelcie.

– Jestem bardzo zadowolony z rezultatu, który udało nam się osiągnąć. Gdy podjęliśmy decyzję, aby pominąć start w Tour de France, pojechałem do Lugano [Fabio Aru mieszka teraz w Lugano – przyp. M.W.], gdzie spędziłem trochę czasu z rodziną, a później wystartowałem w Sibiu Tour. Tam ponownie odnalazłem dobry rytm na rowerze. Znowu mogłem atakować, walczyć i po prostu się ścigać. Przez ostatnie trzy lata bardzo tęskniłem za tym uczuciem i to był dla mnie ciężki czas. Drugie miejsce w klasyfikacji generalnej wyścigu Vuelta a Burgos przeciwko tak dobrym kolarzom napawa mnie optymizmem

– skomentował swój występ w Burgos 31-latek.

Pechowy wyścig dla drużyny Ineos Grenadiers

Podopieczni Dave’a Brailsforda triumfowali w wyścigu Vuelta a Burgos w latach 2017-2019. W tym roku startując między innymi z Eganem Bernalem, Danielem Martinezem i Pawłem Siwakowem mieli nadzieję na kolejny łup w GC. Jednak plany pokrzyżowały im kraksy. Ostatecznie najwyżej sklasyfikowanym zawodnikiem (czwarta lokata) jest Rosjanin, a Egan Bernal próbował atakować w końcówce podjazdu Lagunas de Neila, podobnie jak Landa pokazując, że jego forma rośnie przed hiszpańską Vueltą. 

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments