Odkąd Katar wygrał wyścig o prawo organizacji tegorocznych Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym stało się jasne, że o tęczową koszulkę tym razem powalczą sprinterzy, a faworytami będą Niemcy. Zaczęto się również zastanawiać, jak piekielnie szybcy reprezentanci kraju naszych zachodnich sąsiadów zdołają pogodzić swoje sprzeczne ambicje i zbudować skład wokół tylko jednego z nich. Z pomocą przyszedł jednak Andre Greipel.

Zazwyczaj bardzo sympatyczny i skromny 34-latek podkreślił, że po tak udanym sezonie nie wyobraża sobie innej sytuacji, niż grania pierwszych skrzypiec w niemieckiej drużynie.

Miałem dobry sezon i nie wyobrażam sobie, abym mógł zająć drugie miejsce w hierarchii, – powiedział agencji dpa news Greipel.

To dla mnie i Marcela [Kittela] wyjątkowo trudna sytuacja. Żaden z nas nie otrzymał jeszcze jakichkolwiek informacji na ten temat od BDR (Niemieckiej Federacji). Trasa w Katarze odpowiada nam obu, jednak nie można nie wziąć pod uwagę takich czynników jak 40-stopniowy upał, silny wiatr i aż 260 kilometrów do przejechania.

Chociaż “Gorilla” nazywa swój sezon udanym, podczas gdy Kittel cały czas nie może powrócić do formy sprzed dwóch lat należy podkreślić, że przed niemieckimi sprinterami stawiane są oczekiwania nieco innego kalibru. W istocie ich dokonania w ciągu ostatnich siedmiu miesięcy były bardzo porównywalne, z dziewięcioma zwycięstwami etapowymi Greipela i jedenastoma jego młodszego rodaka.

Oczekuje się, że BDR podejmie decyzję w tej sprawie po rozegraniu wyścigu Hamburg Cyclassic, który odbędzie się w najbliższy weekend.