(c) ASO/ letour.fr

Skryty w cieniu górującego nad okolicą Mont Blanc, budzi się z dziesięcioletniej drzemki, by zadać ostateczny cios. Najjaśniejsze gwiazdy gasły na jego zdradziecko cichych zboczach znacznie częściej, niż rodziły się nowe. Od swojego debiutu w 1978 roku, Col de Joux Plane nieprzerwanie kreuje najbardziej przejmujące dramaty, a dzisiaj powróci w roli ostatniego aktu rywalizacji 103. edycji Tour de France. Kogo pokona tym razem?

Nie zachwyca księżycowymi widokami jak Mont Ventoux, ani nie zapiera tchu niekończącym się zwojem serpentyn, przywołującym na myśl L’Alpe d’Huez. Nie jest mityczny, legendarny, ikoniczny. Col de Joux Plane jest po prostu przerażający.

Ostatni podjazd tegorocznej edycji Tour de France to położona w pobliżu masywu Mont Blanc przełęcz, wznosząca się na zaledwie 1700 m n.p.m. Wiodąca przez nią droga, zapomniana i skąpana w słońcu, zazwyczaj gwarantuje sielskie widoki. Łatwo zapomnieć, że jednocześnie zawiera niespotykanej w Alpach długości odcinki o nachyleniu przekraczającym 9% i nie odpuszcza od podnóża aż po szczyt, nie pozwalając na złapanie właściwego rytmu.

Chociaż wynik rywalizacji o zwycięstwo w klasyfikacji generalnej wydaje się przesądzony, emocjonująca walka o pozostałe miejsca na podium będzie trwać aż do linii mety wytyczonej w Morzine.

Oto, co na temat 20. etapu Tour de France 2016 mieliśmy do powiedzenia jeszcze przed rozpoczęciem wyścigu:

Etap 20, 23 lipca: Megève – Morzine-Avoriaz (146 km)

Etap niemal bliźniaczy wobec tego rozgrywanego poprzedniego dnia, z jedną zasadniczą różnicą – tym razem meta znajdować się będzie na zjeździe. W zasadzie, to dwiema różnicami – ostatnim podjazdem tego etapu będzie najwyższej kategorii Joux Plane (11.6km, 8.5%), który w przeszłości miał zwyczaj kreować najbardziej ekscytujące spektakle. Właśnie w sekwencji ze zjazdem do Morzine, widział Ibana Mayo pokonującego w sprincie Lance’a Armstronga i Francisco Mancebo, czy zwycięstwa takich asów jak Richard Virenque i Carlos Sastre. Również Nairo Quintana ma związane z tym miejscem pozytywne wspomnienia – jako zielony 22-latek uciekł na Col de Joux Plane silnej ekipie Team Sky, by odnieść swoje pierwsze w karierze etapowe zwycięstwo w wyścigu rangi WorldTour [Criterium du Dauphine 2012].

Warto jeszcze raz zaznaczyć, że niebezpieczny zjazd do Morzine – nieregularny i o bardzo nierównej nawierzchni – kreował równie wiele dramatów, jak Col de Joux Plane. Prognozy pogody nie są optymistyczne, a więc główni aktorzy rywalizacji z niepokojem będą patrzeć w niebo.

tdf 2016 etap 20

CARTE (19)

PROFILCOLSCOTES_1 (11)

PROFILCOLSCOTES_2 (2)

PROFILKMS (7)

Team Sky zasypia, budzi się peleton…

Jeśli forma dnia dopisze, Col de Joux Plane wraz z następującym po nim zjazdem to idealne miejsce do tego, by przepuścić decydujący atak i uzyskać odkupienie, odnosząc etapowe zwycięstwo. Chętnych będzie wyjątkowo wielu, wystarczy wymienić Alejandro Valverde (Movistar), Joaquima Rodrigueza (Katusha), Vincenzo Nibaliego (Astana), Daniela Martina (Etixx – Quick-Step) czy nie tracącego nadziei na triumf w klasyfikacji młodzieżowej Louisa Meintjesa (Lampre – Merida).

Jeśli zawodnicy z czołowej dziesiątki klasyfikacji generalnej będą mieli dość siły i motywacji, by postawić wszystko na jedną kartę, w akcji powinniśmy zobaczyć Richiego Porte (BMC Racing), Bauke Mollemę (Trek – Segafedo), Fabio Aru (Astana) i Adama Yatesa (Orica – BikeExchange).

Wydaje się niemal pewne, że zaatakować ponownie spróbuje świetnie dysponowany Romain Bardet (Ag2r – La Mondiale), jednak drużyna lidera może słusznie obawiać się młodego Francuza i tym razem udaremnić jego starania. Dobre wspomnienia z Joux Plane ma również Nairo Quintana (Movistar), jednak tylko nagła eksplozja formy umożliwiłaby Kolumbijczykowi przeprowadzenie skutecznej ofensywy na tak brutalnym podjeździe.

Stawka jest chyba zbyt wysoka, aby również ostatni górski etap mógł paść łupem ucieczki. Jak już jednak wspominałam, w cieniu Mont Blanc działy się już najdziwniejsze rzeczy, a skuteczne odjazdy były motywem przewodnim tegorocznej edycji Wielkiej Pętli. Wówczas w ciemno możemy obstawiać udział Rafała Majki (Tinkoff), Jarlinsona Pantano (IAM Cycling), Rui Costy (Lampre – Merida), czy Ilnura Zakarina (Katusha) – nawet jeśli ten ostatni nie jest wirtuozem zjeżdżania na rowerze.