Michał Kapusta / naszosie.pl

Młody Włoch zaskoczył rywali długim finiszem i odniósł swoje pierwsze zwycięstwo w wyścigu WorldTour. Najlepszym góralem został Jarosław Marycz (CCC Sprandi Polkowice).

Davide Martinelli (Etixx-Quickstep):

To był trudny finisz na kostce. Kluczowe było ostatnie 500m kiedy pojawiłem się z przodu ze Stybarem i Gilbertem. Philippe przez sekundę się zawahał i wtedy zrozumiałem, że to idealny moment na atak. To moje pierwsze zwycięstwo w wyścigu World Tour.

Naszym liderem na dzisiaj był Gaviria, ale na ostatnim łuku zauważyłem, że nie ma go na moim kole. Stybar ruszył, a ja pojechałem za Gilbertem. Philippe to Philippe, nie można nic poradzić na jego moc na podjazdach. 500m przed metą ruszyłem, bo był lżejszy odcinek i dojechałem.

Mam nadzieję, że utrzymamy koszulkę do wysokich gór. Ostatnie dwa etapy są bardzo ciężkie, ale postaram się dać z siebie wszystko. Jestem młody, nie do końca znam swoje limity. To najpiękniejszy dzień w moim życiu. To wyścig WorldTour, jeden z najważniejszych na świecie.

Jarosław Marycz (CCC Sprandi Polkowice):

Nigdy nie jest lekko, etap 135km z dość techniczną rundą i opadami. Było dość ślisko i nie można było się wyluzować. Można było stracić kontrolę, a prędkość była dość wysoka. Na krótkich etapach od startu do mety jest “full gaz” i niski dystans nie oznacza, że jest łatwiej. Chcemy, żeby koszulka najlepszego górala pozostała w drużynie. Dogadamy się z Maćkiem i między sobą rozdzielimy premie.

Od rana założyliśmy plan, żeby mieć przedstawiciela w ucieczce i punktować na premiach. Nie udało się dojechać do drugiej premii, ale na szczęście Maciek był czujny i wygrał. Na mecie się nie ścigaliśmy, ważne było, że ktoś z ekipy miał koszulkę przed jutrzejszym etapem.