Michał Kapusta / naszosie.pl

Kolarz Team Sky zaatakował na ostatnim kilometrze, ale niestety został złapany przez rywali i ostatecznie finiszował na ósmej lokacie, najwyższej z polskich kolarzy.

“Rozprowadziłem” byłych kolegów z Etixx-Quickstep. Skorzystali na moim ataku, chociaż trzeba przyznać, że wszyscy byli z przodu i na pewno zasłużyli na wygraną. Starałem się dzisiaj zwyciężyć, ale niestety zobaczyłem, że jest ze mną dwóch kolarzy Etixxu – Stybar, Martinelli i z nimi Gilbert. Nie byłem w stanie wygrać w takim układzie i starałem się po prostu nie stracić sekund.

Wiedziałem, że można czegoś spróbować. Jak widać Martinelli dojechał, więc się dało. Jechaliśmy na Elię Vivianiego, ale niestety brał udział w kraksie. Nie wiem czy poważnej. Mieliśmy pecha, ale dzięki temu mogłem pojechać swój wyścig.

Jutro na pewno Etix będzie kontrolował przebieg wyścigu. Znamy rundy w Katowicach, to jest bardzo szybki finisz, ale często loteryjny. Mam nadzieję, że generalka zostanie „na zero”, tak jak dzisiaj. Gdyby to był deszczowy dzień, to mogłoby być niebezpiecznie.

Dzisiaj nie było kwestii nogi, tylko raczej motywacji. Chciałem wygrać u siebie, w Polsce i to motywacja mnie ciągnęła. Na razie samopoczucie niezłe, Michał Gołaś mnie wspierał na trasie. Jechaliśmy bardziej głową, a nie nogami i ciężko ocenić formę po tym etapie.