Fot. Twitter/cyclingnews.com

Międzynarodowa Unia Kolarska (UCI) realizuje przedwyścigowe obietnice dotyczące przeprowadzania kontroli mających na celu wykrycie ewentualnego dopingu mechanicznego. Oprócz tabletów ze specjalnym oprogramowaniem, korzysta także z urządzenia podobnego do tzw. “rentgena”, który każdy z nas zna z życia codziennego. 

Mimo gwałtownego załamania pogody na dziewiątym etapie Tour de France, przeprowadzono kilkadziesiąt kontroli rowerów. Wśród nich znalazły się dwa rowery wyścigowe Chrisa Froome`a i Petera Sagana. Do kogo należały pozostałe – nie ujawniono.

Obok namiotów, w których badano rowery za pomocą promieni X, ustawili się dziennikarze portalu cyclingnews.com. Zaobserwowali, że są one zabierane do kontroli natychmiast po przekroczeniu linii mety przez zawodnika. Do tej pory nie stwierdzono przypadków stosowania mechanicznego dopingu.

Dziennikarze brytyjskiego portalu spotkali w miejscu kontroli mechanika Teamu Sky Gary`ego Blema, który powiedział im, iż rozmawiał z komisarzami UCI na temat obowiązujących norm dotyczących wagi.

Rowery, które przyprowadziłem do kontroli są dobre, ale rozmawiałem z UCI na temat tolerancji w zakresie reguł dotyczących wagi. Gdy myjesz rower, to rano może on jeszcze zawierać w sobie trochę wody, więc będzie nieco cięższy niż po południu, gdy upał sprawi, że ta woda z niego wyparuje. W takich przypadkach tolerancja jest ważna. UCI ogranicza ją do dziesięciu gramów, a to zdecydowanie za mało. Przekonujemy, że powinno to być sześćdziesiąt gramów – tłumaczył Blem.

Dziś na Tour de France jest dzień odpoczynku, podczas którego kolarze zostaną poddani opiece swoich masażystów i fizjoterapeutów, a także spotkają się z dziennikarzami. Niektórzy będą też załatwiać sprawy związane z zatrudnieniem na przyszły sezon.