Mark Cavendish po raz trzeci sięgnął po etapowy triumf podczas tegorocznej “Wielkiej Pętli”. Oto co powiedział kolarz Dimension Data po etapie.

Mark Cavendish (Dimension Data)

“Dziś poszło jak za dawnych lat. Dojechałem bezpiecznie do końcówki która wiodła delikatnie w dół, musiałem zrobić wszystko jak należy. Zgodzę się z Rolfem Aldagiem, który mówił, że powrót na tor pomógł mi podejmować szybciej decyzje. Jest częścią mojego teamu przez prawie całą moją karierę, słucha mnie i rozwiązuje problemy. Wie jak to wszystko działa, wie jak wspierać innych. 

Jedno zwycięstwo w Tour de France ustawia cały sezon, a nawet całe kariery. Jestem oczywiście szczęśliwy, że wygrałem już trzy i jeśli do końca kariery wygram choćby jeszcze jeden to będę również szczęśliwy. Jestem zadowolony, że założę zieloną koszulkę, ale kiedy wjedziemy w góry nie ma mowy żebym pokonał Sagana. Nikt nie da rady, jest po prostu poziom wyżej.”

Greg van Avermaet (BMC)

“To był piękny dzień dla mnie! Ładna pogoda, niewiele pagórków, mały stresu w peletonie. Nie mogło być lepiej. Było bardzo miło jechać na końcu peletonu bez żadnej presji i móc spokojnie rozmawiać z rodakami w ojczystym języku. Chyba cały peleton przyjechał mi gratulować. Po kraksie we Flandrii też dostałem sporo wiadomości, ale wolę takie jak dziś. Mój telefon wręcz eksplodował. Cieszę się, że mój kraj mnie wspiera, widziałem wiele belgijskich flag na trasie i mam nadzieję, że jutro w górach zobaczę ich jeszcze więcej.

Będzie ciężko utrzymać prowadzenie przez kolejny dzień, ale dla żółtej koszulki walczysz o każdą sekundę. Zobaczymy jak długo będę się w stanie utrzymać. Pięć minut to całkiem sporo, ale tylko na papierze. W górach to może być bardzo mało.”

Yukiya Arashiro (Lampre – Merida)

“Nasza przewaga w końcówce bardzo zmalała, ale i tak próbowałem jechać po zwycięstwo. Walka o punkty na ostatniej górskiej premii kosztowała nas utratę czasu, ale przynajmniej zyskałem nagrodę dla najaktywniejszego. Będę mógł pojechać z czerwonym numerem w regionie który znam, bo mieszkałem przez rok w Tuluzie.

Rano postanowiłem, że ruszę za małą grupką która będzie próbowała zabrać się do ucieczki, ewentualnie spróbuję sam. Zaatakował Jan Barta i myślałem, że więcej zawodników pojedzie z nim. Ciężko było w takich warunkach, ale jestem zadowolony, że spróbowałem. Przez kraksę na początku roku w Katarze nie ścigałem się zbyt wiele w koszulce Lampre – Merida, ale teraz jestem już zdrowy i w świetnej formie.”

Źródło: letour.fr