Istniała prostsza droga, by z malowniczego normandzkiego wybrzeża dotrzeć do podnóża Pirenejów – jeszcze jeden płaski etap o długości przekraczającej 200 kilometrów załatwiłby przecież sprawę. Skoro jednak organizatorzy zdecydowali się zafundować uczestnikom wyścigu całkiem solidny objazd, musieli widzieć w tym jakiś sens. Było nim rozegranie pierwszego górskiego etapu już piątego dnia 103. edycji Tour de France, odwiedzając w tym celu tajemniczą krainę wygasłych wulkanów – Masyw Centralny.

Inaczej niż włoskie Giro czy hiszpańska Vuelta, Wielka Pętla zazwyczaj daje pretendentom do walki o najwyższe miejsca w klasyfikacji generalnej więcej czasu na wprowadzenie się w rytm wyścigowy, otwierające imprezę etapy dedykując sprinterom i specjalistom od wyścigów klasycznych. Typowy dla pierwszych dni rozgrywania Tour de France chaos tak czy inaczej zbiera swoje żniwo, jednak na prawdziwe góry zazwyczaj trzeba poczekać nawet tydzień.

Ambitny Christian Prudhomme kontynuuje jednak swoje eksperymenty, a pomysł rozegrania skrajnie górskiej edycji wyścigu wymusił konieczne modyfikacje również i w tym aspekcie. Nie tylko drugi rok z rzędu rywalizacja w Pirenejach poprzedzi tę w Alpach, ale pierwszy górski etap będzie miał miejsce już piątego dnia wyścigu, czyli dzisiaj.

Relatywnie rzadko odwiedzany Masyw Centralny okazał się idealny do wprowadzenia w życie tego pomysłu, zamiast brutalnego uderzenia oferując pretendentom o najwyższe miejsca w klasyfikacji generalnej solidne przetarcie przed batalią na poszarpanych zboczach francusko-hiszpańskiego pogranicza.

Oto, co na temat 5. etapu 103. edycji Tour de France mieliśmy do powiedzenia jeszcze przed rozpoczęciem wyścigu.

Etap 5, 6 lipca: Limoges – Le Lioran (216 km)

103. edycja Tour de France wyjątkowo wcześnie zaprasza na wycieczkę w góry. Chociaż nie będzie to etap o rozstrzygającym charakterze, z pewnością pozwoli wstępnie zorientować się, jak rysuje się realny układ sił wśród pretendentów do zwycięstwa w imprezie. Wspinaczka będzie trwała od startu do samej mety, a główne dania w menu stanowić będą 2. kategorii Pas de Peyrol (5.4km, 8.1%), Col du Perthus (4.4km, 7.9%) i 3. kategorii Col de Fent de Cere (3.3km, 5.8%). Relatywnie łatwa końcówka najprawdopodobniej umożliwi specjalistom od ardeńskich klasyków stoczenie walki o etapowy triumf, jednak z uwagi na pozorną łatwość pierwszego z górskich etapów, spodziewać należy się szalonego tempa.

Masyw Centralny to ukształtowana w orogenezie hercyńskiej i ponownie wypiętrzona w paleogenie wyżynno-górska kraina, której szczyty – podobnie jak pasma Sudetów – mają zrębowy charakter. Właśnie z uwagi na wiek i genezę górotworu, znajdujące się tam podjazdy są łagodniejsze i krótsze od odwiedzanych znacznie częściej Alp i Pirenejów, a doskonale znany przedrostek “col” często zastępowany jest przez “puy” wskazując, że mamy do czynienia z wygasłym wulkanem. Wszystko to sprawia, że wytyczony tam etap jako jedyny podczas tegorocznego Tour de France w pełni zasługuje na miano pagórkowatego/ rozgrywanego w średnich górach (medium mountain stage), umożliwiając wprowadzenie w życie wielorakich scenariuszy.

Największą atrakcją środowego etapu z pewnością będzie Pas de Peyrol, na którego szczycie zaplanowana na dziś wspinaczka osiągnie swój punkt kulminacyjny. Chociaż należy się spodziewać, że losy rywalizacji rozstrzygnięte zostaną na zboczach pokonywanego później Col du Perthus, to właśnie przez pierwszą z tych przełęczy wiedzie najwyżej wznosząca się w tym regionie szosa. Otula ona wygasły wulkan Puy Mary (1783 m n.p.m.), który pojawiał się na trasie Wielkiej Pętli już dziewięciokrotnie, będąc świadkiem tak dramatycznych wydarzeń jak kraksa Alexandre Vinokourova z 2011 roku. Nikt wówczas nie mógł przypuszczać, że kazachski cwany lis zdoła powrócić do rywalizacji wśród zawodowców, o zdobyciu złotego medalu podczas Igrzysk Olimpijskich w Londynie nie wspominając…

Chociaż linia mety nie jest wytyczona na podjeździe, pofałdowane finałowe 3 kilometry etapu powinny stanowić gwarancję ekscytującej rozgrywki pomiędzy uciekinierami/ specjalistami od wyścigów klasycznych/ liderami na klasyfikację generalną.

tdf 2016 etap 5

CARTE (4)

PROFILCOLSCOTES_1 (1)

PROFILKMS (2)

Wśród pretendentów do odniesienia zwycięstwa w Le Lioran, z uwagi na mnogość prawdopodobnych scenariuszy, umieścić można niemal połowę uczestników tegorocznej Wielkiej Pętli.

Jednym z najczęściej wymienianych nazwisk jest Julian Alaphilippe, który jest w stanie zatriumfować niezależnie od tego, w jaki sposób rozegrany zostanie dzisiejszy etap. Z uwagi na realną szansę objęcia prowadzenia w klasyfikacji generalnej, z pewnością będzie mógł liczyć na pełne wsparcie Etixxu. Kluczowym pytaniem pozostaje, na ile stworzona przede wszystkim z myślą o płaskich etapach ekipa będzie w stanie kontrolować sytuację w końcówce, kasując ucieczkę i ataki na ostatnim podjeździe.

Jeśli o losie etapu zadecyduje sprint z głównej grupy, innymi kandydatami do odniesienia sukcesu będą Peter Sagan (Tinkoff), Greg Van Avermaet (BMC Racing), Alejandro Valverde (Movistar), Simon Gerrans (Orica – BikeExchange) czy Daniel Martin (Etixx – Quick-Step).

Jeżeli belgijska drużyna nie znajdzie sojuszników w pogoni za ucieczką, szansę na zwycięstwo powinni mieć zawodnicy jak Serge Pauwels, Steve Cummings (Dimension Data) lub sprytny Michael Albasini (Orica – BikeExchange).

Jeśli natomiast odjazd zostanie zlikwidowany, należy się spodziewać ataków Tonego Gallopina (Lotto Soudal), Edvalda Boasson Hagena (Dimension Data), Michaela Valgrena (Tinkoff), Ramunasa Navardauskasa (Cannondale), Toma Dumoulina (Giant – Alpecin), Wilco Keldermana (LottoNL – Jumbo) czy w zasadzie dowolnego kolarza Astany z wyłączeniem Paolo Tiralongo.