Zwycięzca Wielkiej Pętli z 2011 roku wierzy, że kolarzy BMC stać na wielki wynik.

Cadel wygrywał emocjonujący wyścig w 2011 roku jeżdżąc w barwach BMC Racing Team. Od tego sezonu rodak Evansa, Richie Porte, dołączył do Tejaya van Garderena w roli lidera drużyny na Wielkie Toury. Obaj spróbują zdobyć jak najwyższe lokaty w Tour de France.

Myślę, że to interesujące. Bycie w jednej ekipie jest dobre dla obu. Jako liderzy będą mogli odegrać mniej znaczącą rolę przed trzecim tygodniem i to działa na ich korzyść. Jeśli chodzi o Richiego, to mam nadzieję, że nie będzie miał słabszego dnia, jak mu się zdarzało. Bez tego może walczyć  o podium. Jest w stanie dobrze się wspinać i jeździć na czas. Wystarczy, że przez trzy tygodnie będzie to łączył.

Po czerwcowych występach zawodnicy BMC mogą mieć mieszane uczucia – Richie Porte dobrze pojechał w Criterium du Dauphine, ale stracił miejsce na podium na ostatnim etapie. Tejay van Garderen zmagał się z fatalną pogodą, ale zaimponował mocą i zwycięstwem na królewskim etapie.

Bardzo ważny dla występu amerykańsko-australijskiej pary będzie pierwszy tydzień. Brakuje w nim większych podjazdów, ale wiejący wiatr, nerwy i brak rytmu często negatywnie wpływają na występ zawodników. Teoretycznie najbezpieczniej jest na czele i tego typu taktykę podpowiada swoim kolegom Cadel Evans.

Bardzo ważne będzie unikanie kłopotów. W niedzielę mogą się pojawić różnice pomiędzy grupami i niektórzy faworyci mogą tu stracić. To szansa dla Richiego i Tejaya na umocnienie pozycji. Niedzielny podjazd jest krótki, ale może być selektywny. Tak działa pierwszy tydzień – musisz być z przodu, więc jak najwięcej współpracujesz z kolegą.

źródło: cyclingnews