Fot. BMC/Tim de Waele

Tejay van Garderen jest pierwszym amerykańskim sportowcem i pierwszym kolarzem, który zrezygnował z udziału w igrzyskach olimpijskich w Rio z powodu zagrożenia wirusem Zika. 

Kilka tygodni temu pisaliśmy o tym, że według niektórych naukowców organizacja igrzysk w Rio jest nieroztropna. Od tamtej pory słychać coraz więcej krytycznych głosów w tej sprawie. Ostatnio, grupa ekspertów d/s zdrowia publicznego skierowała do Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) list otwarty, w którym przekonuje, że z powodu zagrożenia rozprzestrzeniania się wirusa, IO powinny zostać odwołane lub przeniesione.

Jedną z grup, dla których wirus Zika jest najbardziej niebezpieczny są kobiety w ciąży, a wśród nich znajduje się żona Tejaya van Garderena.

Mimo że zagrożenie jest minimalne i zostałyby zachowane wszelkie możliwe środki ostrożności, to jednak wolę dmuchać na zimne. Gdyby okoliczności były inne, to oczywiście bardzo cieszyłbym się z możliwości reprezentowania Stanów Zjednoczonych podczas igrzysk. Jednak w tej sytuacji na pierwszym miejscu stawiam rodzinę – napisał van Garderen w oficjalnym oświadczeniu USA Cycling.

Wcześniej, wątpliwości co do startu w Rio miał golfista Rory McIlroy, ale ostatecznie zdecydował się pojechać do Brazylii.

WHO ostrzega, aby osoby, które podróżowały do krajów, w których panuje wirus Zika, przez przynajmniej osiem tygodni zachowały wstrzemięźliwość od kontaktów seksualnych, nawet jeśli nie mają żadnych objawów zarażenia.