Menedżer generalny ekipy Stefano Feltrin wciąż nie znalazł sponsora, ale nie zamierza się poddać.

W podobnej sytuacji jak rosyjska grupa był IAM Cycling, ale szef szwajcarskiej ekipy zagrał w otwarte karty i jasno powiedział, że jest zmuszony do zamknięcia projektu. Przeciwny takiemu rozwiązaniu jest Feltrin, który będzie walczył do końca o utrzymanie w WorldTour.

Niestety na razie sytuacja się nie zmieniła, nic nie załatwiliśmy. Zakończenie Giro było celem, ale wszystko wciąż jest otwarte. Ekipa jest w pełni opłacona do końca roku i jestem optymistą, daję nam 50 procent szans. Może jestem złym menedżerem, ale byliśmy na czele rankingów od dwóch miesięcy, a nie jesteśmy w stanie znaleźć sponsora tytularnego. To dużo mówi, to jest porażka kolarstwa. – powiedział Feltrin w wywiadzie dla cyclingnews

Wśród potencjalnych partnerów jest również Specialized, który dostarcza rowery m.in. Tinkoff, Etixx-Quickstep czy Astanie. Ciężko jednak powiedzieć, czy firma zrezygnuje ze współpracy z kilkoma drużynami, by w pełni sponsorować jedną. Pomoc może też przyjść ze strony biznesmena takiego jak Oleg Tinkov – pojedynczej osoby, która zechce wziąć na siebie odpowiedzialność za działanie grupy zatrudniającej 27 kolarzy i wielu członków ekipy.

Problemem jest to, że co roku koszta rosną, a pojawia się dużo niepewności. Każdego dnia maleje prawdopodobieństwo znalezienia jednej osoby, która chce inwestować w kolarstwo.

Problemem jest też brak pewności ze strony UCI. Międzynarodowa Unia wciąż nie określiła dokładnych wytycznych co do wymagań dotyczących prowadzenia ekipy WorldTour. Wpływa na to nieporozumienie pomiędzy UCI i ASO. Niestety menedżer Tinkoff nie może zrobić nic, tylko czekać na rozwój wypadków i wierzyć, że zdoła przekonać sponsora, który pozwoli na utrzymanie ekipy w peletonie.