Fot. Astana/BrakeThrough Media

Vincenzo Nibali (Astana) przechodzi badania, które mają dać odpowiedź na pytanie, czy przyczyną jego słabszej dyspozycji są kwestie zdrowotne. Tymczasem media (nie tylko włoskie) chcą pomóc Astanie i podrzucają coraz to nowe pomysły na to, dlaczego Włoch traci czas do rywali.

Dziennikarze brytyjskiego tygodnika „Cycling Weekly” przypomnieli sobie, że Nibali wpadł przed sezonem na pomysł, aby zamontować dłuższe ramiona korby. Różnica to dwa i pół milimetra – obecnie ma on w swoim rowerze ramiona o długości 175 milimetrów.

Jednak trener Astany Paolo Slongo zaprzecza, jakoby dłuższe ramiona korby miały być przyczyną słabszych występów Rekina z Messyny.

Gdy jest się kolarzem walczącym w klasyfikacji generalnej, trzeba jechać równo i dobrze, nie ma potrzeby częstego atakowania. W takim przypadku dłuższe ramiona korby się sprawdzają, bo obrót pedałami jest mocniejszy. Vincenzo ma długie kości udowe, więc tym bardziej to rozwiązanie powinno być dla niego odpowiednie – powiedział Slongo dziennikarzom „Cycling Weekly”.

Całkowicie innego zdania jest Paolo Bettini, który uważa, że nie rozumie powodu, dla którego kolarz w wieku 31 lat zakłada sobie dłuższe ramiona korb.

Nie rozumiem, dlaczego kolarz, który wygrał w swojej karierze wszystko, zakłada sobie ramiona korby, które są dobre do płaskiej jazdy na czas. Według mnie to bardzo ryzykowna decyzja, gdyby zapytał mnie o zdanie, odradziłbym mu to – powiedział Bettini dziennikarzom cyclingnews.com.

Podczas, gdy włoskie media nie stoją za Nibalim murem tak, jak chociażby podczas ubiegłorocznej hiszpańskiej Vuelty, gdy został on usunięty z wyścigu z powodu holowania się na klamce samochodu, Sycylijczyk może ufać włoskim tifosi. Wyraz uwielbienia i wdzięczności wobec nich pokazał po siedemnastym etapie, gdy po prysznicu zamiast podejść do czekających na niego dziennikarzy włoskiej telewizji RAI, udał się w stronę kibiców zgodnie skandujących jego imię. Rozdawał autografy i pozował do zdjęć, a wracając powiedział duńskim mediom czekającym na Jakoba Fuglsanga, że zostało jeszcze kilka trudnych etapów i ma nadzieję czuć się podczas nich dobrze.