Fot. Giro d'Italia

Chociaż skład wczorajszej ucieczki nie był nawet w połowie tak silny, jak oczekiwaliśmy, ostatecznie Roger Kluge zdołał pozbawić bezradne ekipy sprinterów zwycięstwa. Musiało to zaostrzyć apetyt zawodników specjalizujących się w odjazdach, którzy z pewnością wyczekiwali najdłuższego etapu tegorocznej edycji Giro d’Italia.

Trasa o długości 240 kilometrów wiedzie przez najbardziej zindustrializowaną część Półwyspu Apenińskiego, mając swój start w stanowiącym dalekie przedmieścia Medialonu Muggio, i kończąc się w położonym w okolicach Turynu Pinerolo.

Można zatem z powodzeniem porównać czwartkowy etap do zapomnianego już nieco klasyku Mediolan – Turyn, choć typem dramaturgii i długością prawdopodobnie bardziej przypominać będzie la Primaverę.

Oto, co na temat 18. etapu 99. edycji Giro d’Italia mieliśmy do powiedzenie przed rozpoczęciem imprezy:

Etap 18, 26 maja: Muggio – Pinerolo (240km, ***)

Etap o długości 240 kilometrów w trzecim tygodniu wielkiego touru? Z jednym, piekielnie stromym podjazdem w finale, przy którym Poggio wygląda jak kopiec kreta? Gaviria przewróciłby się z wrażenia…

Warto jedynie dodać, że owym diabelskim podjazdem jest Pramartino (kat 2., 4.7km, 10.5%, max. 17%).

T13_Jesolo_plan

T15_MadonnaDC_2_alt

S05_Valcava_3D

T03_Arezzo_ukm

Chociaż etap jest długi, przelotowy i z finałem wykluczającym szanse sprinterów, można oczekiwać, że najbardziej dynamiczni z liderów na klasyfikację generalną ponownie postanowią uzyskać przewagę nad rywalami na Pramartino.

Z tego względu trudno mieć pewność, że ucieczka zdoła dowieźć wypracowaną wcześniej przewagę do mety. Jeśli tak, można w niej oczekiwać takich nazwisk, jak Giovanni Visconti (Movistar), Gianluca Brambilla i Matteo Trentin (Etixx – Quick-Step), Moreno Moser i Davide Formolo (Caannondale), Daniel Oss (BMC Racing), Matteo Montaguti (Ag2r – La Mondiale) czy innych z kategorii “dzielnych Włochów”.

W przypadku sprintu z wycieniowanego peletonu można oczekiwać, że swoich sił ponownie spróbują Alejandro Valverde (Movistar), Sonny Colbrelli (Bardiani – CSF) czy Diego Ulissi (Lampre – Merida) – który równie dobrze może spróbować zabrać się w ucieczkę.