Fot. Sirotti

Nie cichną kontrowersje wokół zwycięstwa Arnaud Demare`a w tegorocznym wyścigu Mediolan-San Remo. Na oskarżenia Matteo Tosatto (Tinkoff), który twierdzi, że Francuz holował się na klamce od samochodu, odpowiedział szef FDJ Marc Madiot. 

Demare był zamieszany w kraksę u stóp podjazdu pod Cipressę. Mimo to kolarz drużyny FDJ zdołał dojechać do czoła peletonu i wygrać. Po wyścigu niektórzy oskarżali go o trzymanie się klamki samochodu, a więc korzystanie z pomocy niezgodnej z przepisami.

Dowody na to Włoskiej Federacji Kolarskiej miał dostarczyć Tosatto, który sugeruje, że Francuz podjeżdżał pod Cipressę z prędkością 80 km/h. Z kolei Demare opublikował na Stravie swoje dane z Mediolan-San Remo, które jednoznacznie temu zaprzeczają.

Szef drużyny FDJ Marc Madiot, w której ściga się Francuz, powiedział, że przyczyna tych oskarżeń leży w niezadowoleniu Włochów, że francuski kolarz wygrał jeden z ich najbardziej prestiżowych wyścigów, oraz w swego rodzaju panującej niechęci wobec “trójkolorowych”.

Myślę, że tego typu zachowania należą dziś do mniejszości, ale wciąż się pojawiają i trwają od wielu, wielu lat. Często zdarza się, że francuscy kolarze są znieważani bez powodu, tak dla zasady. Ja temu mówię stop! Francuzi mają takie same prawa, żeby ścigać się w normalnych warunkach, jak wszyscy inni – powiedział Madiot portalowi cyclingpro.net.

Po wyścigu Tour de Romandie pojawiły się doniesienia, że kolarze FDJ byli zastraszani, gdy chcieli zająć miejsca na czele peletonu.