We wtorek, 3 maja w Nałęczowie rozpocznie się druga edycja wyścigów szosowych – Kross Road Tour. Zapraszamy na rozmowę z organizatorem tych imprez Cezarym Zamaną.

Czarku, jak byś podsumował pierwszy sezon cyklu imprez dla kolarzy szosowych – Kross Road Tour?

Będąc doświadczonym kolarzem zawodowym i organizatorem cyklu imprez Mazovia MTB, wydawało mi się, że „szosa” będzie dużym wydarzeniem rowerowym. Jak się okazuje jednak nie. Szosa to nie mtb, zawodnicy jeżdżący na szosie ścigają się od wielu lat, głównie w wyścigach masters. Na jakimś poziomie jest to poukładane, nie wszedłem w pustynię.

Jak się okazało inwestycje które poczyniłem, nie do końca się zwróciły. Mam pięćset aktywnych czipów, a przeciętna podczas zeszłorocznej edycji Kross Road Tour to było 200 osób. Patrząc z perspektywy czasu, to było dobre doświadczenie, fajna nauka, podołaliśmy organizacyjnie, a jak na pierwszy cykl była to całkiem niezła frekwencja. Pomiar czasu mamy jeden z najlepszych w kraju.

Czy uczestnicy Kross Road Tour to osoby, które poprzedniego dnia brały udział w Mazovii, w wyścigach mtb?

Tu po raz kolejny zostałem zaskoczony, pomysł miałem taki aby w jeden weekend połączyć mtb i szosę. Jak się okazało bardzo mało osób brało udział w dwóch imprezach, czyli nie był to do końca dobry pomysł. W mojej opinii dwie rzeczy się na to nakładają. Ci co jeżdżą na rowerach górskich, nie do końca jeżdżą na szosie i odwrotnie. Druga sprawa to jest to jednak duże wyzwanie dla amatorów startować dzień po dniu na najwyższych obrotach. W tym roku zdecydowanie oddzielamy te dwie odmiany kolarstwa, jedynie w dwóch lokalizacjach będzie to połączone.

Jakie nowości szykujecie w tym roku?

W tym roku celujemy w imprezy na Mazowszu, będą aż trzy nowości: Tłuszcz, Radzymin i Klembów, wszystkie miejscowości blisko Warszawy. Ale na tyle daleko, że można było znaleźć sensowną trasę, gdzie bezpiecznie możemy przeprowadzić wyścig. Układając trasy chcieliśmy pokazać gdzie można fajnie i w miarę bezpiecznie potrenować.

Mocno otworzyliśmy się na mastersów, sam wziąłem udział w dwóch imprezach i doszedłem do wniosku, że są to bardzo ogarnięci zawodnicy, umiejący jeździć na szosie. Imprezy odbywają się bezpiecznie.

Od tego roku nasz cykl będzie wpisany do kalendarza PZKol mastersów, prezes Komisji Masters Sebastian Rubin jest bardzo otwarty, sporo się zmienia, zarówno w komisji jak i wśród organizatorów wyścigów. Są chęci, są pomysły. Ja ze swojej strony dostosowałem kategorie wiekowe do tych samych, które obowiązują wśród kolarzy masters.

W tym roku szykujecie „polskie Stade Bianche” dla amatorów. Możesz coś więcej powiedzieć o imprezie w Tłuszczu?

Obserwując światowe trendy, to połączenie asfaltu z drogami szutrowymi staje się bardzo popularne. W Tłuszczu nie mogłem znaleźć bardzo logicznej rundy, którą można byłoby zamknąć, a która miałaby dobrej jakości asfalt. Asfalty jakie są takie są, my tych dróg do siebie nie dostosujemy, ale rowery jak najbardziej. Rowery szosowe coraz częściej mają szerokość opony 25, a już od tej szerokości coraz bliżej do szerszych. Przyszłość w Polsce to rowery gravelowe.

W Tłuszczu będą wozy techniczne, a większe grupy zawodników będą mogły mieć swoje samochody techniczne, Są trzy sekcje szutru: 500 m, 1 km i 3 km. W zależności od warunków pogodowych będziemy mogli modyfikować trasę.

Jak byś mógł krótko opisać tegoroczne edycje Kross Road Tour

Nałęczów:

Zaczynamy już 3 maja. Jest to najładniejsza runda szosowa nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Ostatni kilometr przepiękny z niesamowitą panoramą, runda ma długość 15 kilometrów. W tym roku ją poprawiłem, wyeliminowaliśmy najsłabszy odcinek asfaltu. Runda ma jeden 14% podjazd, a drugi 12%. To trudna, typowo szosowa trasa. Meta i start w przepięknym miejscu na terenie Zakładu Wód Cisowianka.

Głowno:

Absolutnie sprawdzona impreza, szybsza runda, sprawdzona i ułożona przez Darka Baranowskiego, który obiecywał, że weźmie udział we wszystkich edycjach! Tam więcej może dziać się na wiatrach. Głowno wychodzi na lidera frekwencji, ponieważ to samo centrum Polski, świetnie skomunikowane, blisko autostrady pomiędzy Łodzią a Warszawą. Warto zaznaczyć doskonałą współpracę z władzami miasta, które jest pięknie położone, z zalewem, pół miasta zamkniętego tylko dla kolarzy. Będzie dużo atrakcji dla dzieci i dużo imprez towarzyszących.

Tłuszcz:

Tu, jak wspominałem, wchodzimy z sekcjami szutrów. Liczę na to, że osoby jeżdżące u nas w mtb pojawią się na tym etapie. Popatrzmy na klasyki belgijskie, są one najlepszą rekomendacją do tego aby przynajmniej jeden etap cyklu był po drogach szutrowych.

Tuszyn:

W Tuszynie będzie Memoriał Sławomira Rubina, ojca prezesa Komisji Masters PZKol Sławka Rubina. Trasa z przewyższeniami, po drogach bardzo dobrej jakości, bardzo malownicza. Spodziewamy się bardzo dużej frekwencji, gdyż jest to kontynuacja wyścigu organizowanego od kliku lat.

Radzymin:

Podczas imprez w powiecie wołomińskim (Radzymin, Tłuszcz, Klembów) będziemy chcieli wprowadzić młodsze kategorie wiekowe. Będą to wyścigi od żaka do mastersa, dla kolarzy z licencjami. Wyścig typowy na Mazowszu, otwarte tereny, ten kto umie jeździć na rantach, zapewne powalczy o czołowe lokaty. Runda 25 kilometrów. Start i meta w Radzyminie przy kościele.

Rawa Mazowiecka:

Niespodzianka jest taka, że będzie króciutki odcinek szutrowy wzdłuż drogi S8, drogą serwisową, do tego zajeżdżamy w tym roku do Żechlinka, runda będzie dłuższa i tam poczujemy się jak na przedgórzu. Pomimo tego, że będziemy na Mazowszu, to nie będzie to trasa dla sprinterów.

Klembów:

Finał w Klembowie pod Wołominem. Bardzo sympatyczna runda, prawoskrętna, przy szkole w chyba najsympatyczniejszej gminie. Tu będzie płasko, ale bardzo szybko.

Czy z punktu widzenia organizatora, zauważasz wzrost popularności kolarstwa szosowego?

Trudno w tej chwili powiedzieć, ponieważ z szosą dopiero ruszamy. W wyścigach masters około 5% rocznie powiększa się liczba uczestników. To może nie dużo, ale najważniejsze, że jest progres i za 5 czy 10 lat, będzie już super. Wszystko przed nami.

To ważne, żeby organizatorzy robili mniejsze grupy startujących, bo wtedy nie ma tylu kraks, jest bezpieczniej. Moim zdaniem grupy nie powinny być większe niż 120-140 osób. Większe powodują niebezpieczeństwo. To samo dotyczy mtb. W mniejszych grupach ludzie się integrują. Mastersi mogą pomagać, doradzać. Kiedy na starcie stanie 300 osób, nie ma o tym mowy.

Czy poza KRT macie w planach organizację innych szosowych wyścigów?

Od 11 lat organizujemy Mazovię, i to na tyle dobrze, ze od tego roku zostały nam przekazane mistrzostwa Polski mastersów w Brodnicy, które będziemy organizować samodzielnie. Jesteśmy dumni z pomiaru czasu, który u nas jest bezbłędny. Zainwestowaliśmy w chipy, które są bardzo drogie, ale najlepsze.

Kolejnym wyścigiem jest współorganizowanie Mistrzostw Polski na czas i w parach w Zduńskiej Woli. Dodatkowo organizujemy Mistrzostwa Polski masters w kolarstwie górskim.

Jak układa współpraca z Krossem, zapowiada się długofalowo?

Tak, bez nich byłoby nam trudno. Kross to nie tylko wielka pomoc, ale też wspaniałe rowery, również szosowe. Sam w tej chwili jeżdżę na takim i jestem zachwycony. To naprawdę świetna jakość. Cieszę się, tak potężna firma zauważyła potencjał w „szosie”, bo razem możemy promować tę „królową kolarstwa”.

Dziękuję za rozmowę, do zobaczenia na trasach!