Michał Kapusta / naszosie.pl

Valerio Agnoli (Astana) po pierwszym etapie Giro del Trentino Melinda, jeździe drużynowej na czas, został liderem wyścigu. Oto co powiedział nam po zakończeniu etapu:

Dziś wspaniale pojechała cała drużyna. Chcieliśmy wygrać i to się udało. Nie spodziewałem się, że to ja przejadę linię mety jako pierwszy. Po tym jak wjechaliśmy zapytałem sędziego ‘czekaj, czekaj, na pewno to ja byłem na czele?’. To był piękny, spóźniony prezent od Vincenzo na moje urodziny. To wspaniały dzień. Nie ustaliliśmy na początku, że to ja wygram. Nibali jest liderem ekipy i to on miał ubrać koszulkę lidera, ale obejrzał się, że jestem za nim i oddał mi ten honor.

Bycie pomocnikiem kogoś takiego jak “rekin” nie jest służeniem. Czuję, że to błogosławieństwo, że mogłem pracować dla tak wspaniałych osób jak Ivan Basso, Vincenzo Nibali, z którymi się przyjaźnię dużo więcej niż tylko podczas zawodów. Jeśli pracujesz, to wykonujesz swoje zadania, więc to dla mnie normalne, że robię to, co robię. Bardzo dużo się nauczyłem od Ivana, teraz kolejne doświadczenie przychodzi ze ścigania z Vincenzo. Kiedy Enzo wygrał Giro d’Italia byłem w siódmym niebie, czułem, że to cała ekipa zapracowała na taki sukces. Praca pomocnika jest ciężka, bo jesteśmy teraz po długim zgrupowaniu i nie mam czasu na wiele rzeczy, nawet dla rodziny, chociaż niedługo narodzi się mój syn.

Jutro jest ciężki etap do kontrolowania, 220km po górach. Na nas spada odpowiedzialność kontrolowania ucieczek i przebiegu odcinka. Przyjechaliśmy tutaj bezpośrednio z obozu, niektórzy z nas zaliczyli tylko Giro dell Apenino. Trudno będzie gonić, zwłaszcza, że start bardzo wcześnie rano. Oczywiście Vincenzo Nibali jest liderem, ale zobaczymy jak się będzie czuł na jutrzejszym etapie. Nie mogę powiedzieć, że nie marzę o utrzymaniu koszulki lidera, ale też nie ukrywam, że w ekipie są kolarze, którzy są bardzo silni – Michele Scarponi czy Jakob Fuglsang. Będę więc z nimi współpracował.

Z Arco – Michał Kapusta