Tirreno-Adriatico/ANSA

Daniel Oss dedykuje koszulkę lidera Adriano Maloriemu, Michał Kwiatkowski zadowolony, a kolarze Tinkoff polegali na Macieju Bodnarze.

Wygraną na dzisiejszym etapie odnieśli kolarze BMC. Pierwszym, który przekroczył linię mety był Daniel Oss i to on został liderem wyścigu.

Nie dyskutowaliśmy kto powinien przejechać linię mety jako pierwszy, bo byliśmy zajęci wypełnianiem zwycięskiej strategii. Reprezentuję drużynę, która dzisiaj wygrała. To mój debiut w roli przewodnika klasyfikacji generalnej w wyścigu World Tour. To honor i przywilej, a także satysfakcja, ale pamiętam kto nosił koszulkę lidera w zeszłym roku – Adriano Malori – i to jemu ją dedykuję.

Czwarte miejsce zajęła ekipa Macieja Bodnara, który obecnie jest najwyżej sklasyfikowanym Polakiem. Strata 11 sekund jest wystarczająco mała, by atakować.

Możemy być dumni z drużyny, wykonali świetną pracę i pięknie się wspierali. Nie da się mieć ośmiu kolarzy na tym samym poziomie w drużynowej jeździe na czas, więc dla najsilniejszego wyzwaniem jest zbalansowanie sił. Mieliśmy mały problem z utrzymaniem tempa w ostatnich 10km, wszyscy byli na swoim limicie. Można powiedzieć, że naszym silnikiem był Maciej Bodnar, ale każdy dał z siebie wszystko, co mnie cieszy. – powiedział dyrektor sportowy Lars Michaelsen

Dobry występ zaliczyła też ekipa dwóch Polaków – Team Sky. Michał Gołaś i Michał Kwiatkowski zajęli z kolegami ósme miejsce, ze stratą 21 sekund do zwycięzców. Według “Kwiatka” Sky nie popełniło dziś błędu.

Zrobiliśmy wszystko prawidłowo – wszyscy się poświęciliśmy i jechaliśmy tak szybko, jak się dało. Straciliśmy tylko 21 sekund do zwycięzców, a to nie jest dużo mając przed sobą sześć dni ścigania. Dzisiaj nie dało się wygrać wyścigu, ale z pewnością można było go przegrać. To się nie stało, więc z optymizmem patrzymy na jutrzejszy etap.

Michał, razem z Wouterem Poelsem, jest liderem “Niebiańskich” na klasyfikację generalną. Już jutro czeka okazja do walki o odrabianie strat do Tejaya van Garderena.

Jutro jest ciężki do przewidzenia etap, nie wiemy jak to się rozegra. Wout i ja koncentrujemy się na całym wyścigu, a nie konkretnych etapach. Spróbujemy utrzymać się na czele i zachować nogi na trudniejsze, górskie etapy.