Direct Energie

Od ubiegłego sezonu, kiedy to niektóre z zespołów World Tour zaczęły opuszczać MPCC, pozycja organizacji zaczęła stopniowo maleć. Zaniepokojony takim obrotem sytuacji jest ulubieniec kibiców na całym świecie, Thomas Voeckler.

Doświadczony Francuz, podczas ostatniego wywiadu telewizyjnego, zauważył, że pozycja organizacji broniącej czystości kolarstwa, stała się już mało znacząca. Wszystko przez działania ekip World Tour, które kolejno przestają być członkami MPCC.

Prawie wszyscy dołączyli do MPCC, kiedy tylko cały projekt wystartował. Mówiło się, że zespoły należące do organizacji będą miały największe szanse na jazdę w największych wyścigach, z czego wszyscy chcieli skorzystać. Już po krótkim czasie stało się jasne, że większość członków dołączyła ze względu na możliwy zysk, a nie własne chęci.

Cały proces rozpadu MPCC zapoczątkowała Astana, która wysłała na Tour de France Larsa Booma, mimo iż w organizmie Holendra znajdowało się zbyt mało kortyzolu. Podobnie postąpiła również ekipa Bardiani, która nie chciała w ten sposób stracić szansy pokazania się w Giro d’Italia. Wśród buntowników znaleźli się również LottoNL – Jumbo (usunięcie z listy startowej Giro Georga Bennetta) oraz Lampre – Merida (problemy z kontraktem Diego Ulissiego).

Problemem jest również to, że zespoły mogą opuszczać MPCC bez żadnych konsekwencji. Powracamy do stanu rzeczy sprzed 20 lat. Ryzyko znów jest ogromne. Skąd mamy wiedzieć, czy nie stworzono nowego rodzaju EPO? Niczego nie można być pewnym. – zakończył znakomity uciekinier.