fot. Michał Kapusta / naszosie.pl

Były kolarz, a obecnie selekcjoner kolarskiej reprezentacji Francji powiedział w wywiadzie dla “L’Equipe du Soir”, że start w Tour de France bez ścigania wcześniej wcale nie jest absurdem, ponieważ współczesne kolarskie treningi odbywają się na bardzo wysokim poziomie.

Europa w ostrożny i kontrolowany sposób zdejmuje powoli poszczególne restrykcje dotyczące życia publicznego związane z pandemią koronawirusa, a kolarski świat zastanawia się, czy da się wziąć udział w największym i najtrudniejszym wyścigu na świecie Tour de France bez odbycia zgrupowania wysokościowego i bez wcześniejszych startów. Tę wątpliwość rozwiał Thomas Voeckler – były kolarz, a obecnie selekcjoner kolarskiej reprezentacji Francji.

– W tej wyjątkowej sytuacji i wyjątkowych okolicznościach wydaje mi się, że warto wiedzieć, że kolarze dzisiejszego pokolenia nie są kolarzami mojego pokolenia. Mają swoje plany treningowe. Ja nie przygotowywałem się do Touru pod okiem indywidualnego trenera. Ci kolarze, którzy aspirują do zwycięstwa w klasyfikacji generalnej trenują na bardzo wysokim poziomie, dlatego nie jest absurdem start w Tourze bez wcześniejszego ścigania się w innych wyścigach. Mogliby bazować na tym, jak trenowali wcześniej

– uważa Thomas Voeckler.

Czterokrotny zwycięzca etapowy w Wielkiej Pętli uważa, że jeśli uda się rozegrać ten wyścig w terminie od 29 sierpnia do 20 września to będziemy mieli do czynienia z jedną z najlepszych obsad w historii. Można się bowiem spodziewać, że w wyścigu zobaczymy między innymi: obrońcę tytułu Egana Bernala, czterokrotnego zwycięzcę tego wyścigu Chrisa Froome’a, triumfatora hiszpańskiej Vuelty Primoža Rogliča, zwycięzcę wyścigu Tour of California Tadeja Pogacara, zwycięzcę Tour de France z 2018 roku Gerainta Thomasa, trzeciego kolarza Touru z ubiegłego roku Stevena Kruijswijka oraz Mikela Landę.