Fot. Marek Bala / naszosie.pl

Zapraszamy na rozmowę z kolarzem Sky – Michałem Gołasiem. Z sympatycznym “Gołym” udało nam się porozmawiać podczas “media day” na Majorce.

Jak porównasz organizację w Etixx-Quick Step i w Teamie Sky?

Obie drużyny funkcjonują na bardzo wysokim poziomie i nie mogę powiedzieć, że któraś jest lepsza lub gorsza. W Sky jest więcej ludzi, więc każdy może lepiej skoncentrować się na swojej pracy. Jestem pod wrażeniem tego, jak działa Sky, ale efekt końcowy zarówno w Etixx, jak i tutaj jest podobny.

Jak wyglądają treningi w drużynie Sky?

Treningów jest dużo, ale przywiązuje się też wagę do tego, aby kolarz mógł się zregenerować. W Etixx-Quick Step więcej czasu poświęcało się na przykład na treningi stabilizacyjne, a tutaj jest ich mniej. Generalnie rzecz biorąc w Sky więcej czasu spędzamy na rowerze, ale z drugiej strony więcej odpoczywamy, zatem to wszystko jakoś się równoważy.

Jak będzie wyglądał Twój kalendarz startów?

Zaczynam sezon w Challenge Mallorca, potem lecę do Dubaju na Dubai Tour i z Michałem [Kwiatkowskim – przyp.red.] będę startował w Volta ao Algarve. Po Algarve wezmę udział w dwóch belgijskich klasykach – Kuurne-Bruksela-Kuurne i Omloop Het Nieuwsblad. Mój kalendarz na pierwszą część sezonu jest zbudowany tak, żeby sprawdzono mnie w różnym terenie i potem dopasowano do którejś z grup. W rozmowie z Davem Brailsfordem ustaliliśmy, że będziemy szukać dla mnie najlepszego miejsca. Jeżeli zaś chodzi o wielkie toury, to decyzje jeszcze nie zapadły, ale na pewno otwarte są drogi do Giro i Vuelty, może mniej możliwy jest start w Tour de France. Ja chcę na razie dobrze zacząć, pokazać się z dobrej strony, a potem będziemy planować dalszą część sezonu.

Powiedziałeś, że drużyna chce Ciebie sprawdzić. Na czym będzie polegało to weryfikowanie doświadczonego kolarza, który w Etixx-Quick Step był kapitanem?

W tym sprawdzaniu nie chodzi o to, aby oni zobaczyli czy ja się nadaję. Będzie to polegało na tym, aby zobaczyć, z którą z grup w drużynie lepiej się dogaduję, rozumiem. Wiadomo, że trochę inna jest ekipa “klasykowców”, a trochę inna ta zbudowana wokół Froome`a. Co do roli kapitana, to nie jest tak, że przychodzi się do nowej ekipy i już się nim zostaje. Rzeczywiście, miałem taką pozycją w poprzedniej drużynie, ale pracowałem na nią kilka lat.

Michał Gołaś

Planujesz start na Igrzyskach Olimpijskich w Rio?

Skupiam się na tym, aby jak najlepiej przygotować się do ardeńskich klasyków, bo jeśli tam sobie poradzę, to i w Rio powinienem dać sobie radę.Oczywiście, chciałbym tam pojechać, ale wielu kolarzy ma takie pragnienie, dlatego ja mam osobisty cel dobrze zaprezentować się Ardenach, a potem myśleć o Rio. Widziałem tamtą trasę w listopadzie, przejechałem ją po tygodniu treningów, więc wydawała mi się ona jeszcze cięższa. Zobaczymy, na razie wysoka forma ma być gotowa na koniec kwietnia.

Czyli twoim głównym celem w pierwszej części sezonu będą wyścigi w Ardenach?

Ja pierwszą część sezonu dzielę jeszcze na dwie. Do połowy marca jest pierwsza część, a potem, po lekkim oddechu, będzie druga, czyli wyścig Vuelta al Pais Vasco, a potem Ardeny. Na razie ważny jest dla mnie początek.

Dobrze poszło ci zaaklimatyzowanie się w nowej ekipie?

Bardzo dobrze, zintegrowałem się błyskawiczne. Jestem tym nawet trochę zaskoczony, że to wszystko poszło tak szybko. Ale może to wynika też z tego, że w przeszłości jeździłem już w ekipach międzynarodowych i potrafię dogadać się z zawodnikami różnych narodowości. Tak samo jest z trenerem, więc czuję się tutaj jak wśród swoich.

Jak czujesz się na nowym rowerze?

Ten rower, na którym jeździłem w Etixx-QuickStep i ten w Sky to dwa zupełnie inne rowery. Zajęło mi trochę czasu, aby się do niego przystosować, powalczyć z nową geometrią, są tu inne komponenty itd. Pinarello jest bardzo szybki, ale także dość nietypowy. Przez ostatnie dwa tygodnie czuję się na nim już dobrze i myślę, że za kolejne dwa tygodnie to będzie już mój rower (śmiech).

Michał Gołaś (Team Sky.)

Kto jest Twoim trenerem w Teamie Sky?

W Sky trenuję z Rodem Ellingworthem. Kontaktuję się z nim codziennie, na bieżąco dostaję dane z treningów i na podstawie tego planujemy kolejne. Tak samo wyglądało to w Etixx.

Wróćmy jeszcze na chwilę do poprzedniego sezonu, do wyścigu o mistrzostwo Polski i do Górskich Mistrzostw Polski. Dwukrotnie było blisko i dwukrotnie się nie udało.

Jeśli chodzi o GMP, to muszę przyznać, że “Maniek” był w bardzo dobrej formie. Błędem z mojej strony było pójście w konfrontację jeden na jeden. Natomiast co do MP, to cały czas uważam, że byłem mocniejszy niż Marczyński, ale on był po prostu cwańszy. Byłem może trochę zbyt pewny siebie, wydawało mi się, że wygram, no ale on był lepszy i lepiej to rozegrał. Szkoda, bo ponowne założenie koszulki z orzełkiem to byłoby coś, ale nie załamuje się, bo co roku jestem w czołówce i myślę, że jeszcze przez kilka lat napsuję trochę krwi innym (śmiech).

To patrząc jeszcze w przeszłość, jak wspominasz wyścig o mistrzostwo świata? Czego według ciebie zabrakło, żeby Kwiatek mógł zdobyć chociaż medal?

Uważam, że Kwiatek był formie na medal. Myślę, że nałożył sobie zbyt dużą presję, bo chciał zamazać złe wrażenie ze środkowej części sezonu, która mu nie wyszła. Stąd ta akcja, która jednak wyeliminowała go z walki o medale, bo każdy wie, że mistrzostwa świata to ostatnia runda. Poza tym myślę, że nie było większych błędów, wciąż byliśmy w peletonie i wszystko było pod kontrolą.

Michał Gołaś.

Towarzyszyliśmy wam na treningu po górach, na podjeździe pod Sa Calobrę. Nie są to Alpy, a jednak widzieliśmy, że było co podjeżdżać. Przebywając tu, na Majorce, często trenujecie w takim terenie?

Akurat Sa Calobra to najcięższy podjazd, który jedzie się około trzydziestu minut, więc rzeczywiście to całkiem solidne góry. Mamy teraz coraz więcej treningów po górach. Trenujemy w trzydniowych mikrocyklach, czyli dwa dni cięższe i jeden luźny z jakąś godzinną przejażdzką. Nie chodzi tu jednak o pokonanie jak największej liczby podjazdów, skupiamy się na jakości i na detalach. Ogólnie treningi są zróżnicowane, trenujemy też na przykład sprinty. Nie ma monotonii.

Jak oceniasz szanse Chrisa Froome`a na zwycięstwo w Tour de France?

Widzę w nim wielki potencjał. Wiem, jakie znosi tu obciążenia i jaką pracę wykonuje, to naprawdę robi wrażenie. I nie widzę na razie dla niego konkurenta. Ciągle przychodzi ktoś nowy, jest chociażby Quintana, ale między tymi nowymi, a nim jest dystans, to nie jest ten sam poziom.

Dziękujemy za rozmowę i życzymy wszystkiego dobrego!

W Port d`Alcudia rozmawiali Marta Wiśniewska i Marek Bala