fot. Grzegorz Olkowski / Toruński Klub Kolarski Pacific Nestle Fitness

Jednym z wielu znamienitych gości obecnych na podsumowaniu roku Toruńskiego Klubu Kolarskiego Pacific Nestlé Fitness był Michał Gołaś. Były zawodnik tego klubu z szerokim uśmiechem wypowiedział się zaróno na temat swojej dawnej ekipy, jak i m.in. obecnej pracy dyrektora sportowego w Bahrain-Victorious.

Michał Gołaś, podobnie jak m.in. Michał Kwiatkowski, Katarzyna Niewiadoma, Tomasz Marczyński czy Agnieszka Skalniak-Sójka, za młodu był jednym z kolarzy Toruńskiego Klubu Kolarskiego Pacific Nestlé Fitness. 40-latek dobrze wspomina okres w tej drużynie, nie może zatem dziwić fakt, że gdy tylko czas mu pozwolił to wybrał się na galę podsumowującą sezon 2024 w wykonaniu toruńskiej formacji. Po oficjalnej części miałem okazję porozmawiać chwilę z byłym polskim zawodowcem ścigającym się przed laty dla takich drużyn jak Vacansoleil (2009-11), Omega Pharma – Quick-Step (2012-15) czy Team Sky (2016-21), a pierwsze pytanie musiało w takich okolicznościach dotyczyć wspomnień Michała Gołasia związanych z toruńską drużyną.

W TKK Pacific spędziłem sporą część swojego życia, bo praktycznie kilkanaście lat i przypadało to na taki plastyczny okres życia, kiedy to kształtowałem się jako człowiek. Wszystko to, czego nauczyłem się wtedy, co mi zaszczepili trenerzy zostało we mnie do zapewne aż do końca życia. Mam z nimi bardzo miłe wspomnienia, to tu odnosiłem pierwsze sukcesy, ale i nauczyłem się ciężkiej pracy, bo nie ukrywajmy, że ten system treningowy, który był u nas w Pacificu był bardzo wymagający, ale dzięki temu rozwijał nas nie tylko jako zawodników, ale i nasze charaktery

— opowiadał szeroko uśmiechnięty Michał Gołaś.

Okazją do spotkania było nie tylko podsumowanie sezonu 2024 w wykonaniu kolarek TKK Pacific, ale i wręczenie wyróżnień związanych m.in. z 30-leciem klubu od początku wspieranego przez firmę znaną dziś jako Cereal Partners Poland Toruń Pacific. Jak związany przez lata z tym klubem 40-latek ocenia historię i kierunek rozwoju swojej byłej ekipy?

To, że klub działa od 30 lat pod jednym szyldem, a jeszcze dłużej jako kolarstwo w Toruniu pokazuje tę systematyczność – nie chodzi bowiem o to by uzyskać wyniki w jednym sezonie, ale żeby mieć sponsorów, tworzyć dobre warunki i konsekwentnie wychowywać kolejne pokolenia mistrzów Polski, Europy czy świata. Na przestrzeni tych 30 lat wychowano tu wielu ludzi, zaszczepiono w nich kolarstwo i teraz będąc w Toruniu dłużej i częściej, jako osoba związana z branżą rowerową widzę jaka masa ludzi przeszła przez ten klub. To jest taka największa wartość. Oczywiście medale, taka wymierna wartość jest ważna, ale to ten aktywny tryb życia i miłość do roweru zaszczepiona u tylu osób to jest ta największa wartość

— rozwinął obecnie pracujący w Bahrain-Victorious 40-latek.

Tu płynnie przeszliśmy do rozmowy o tym, że Michał Gołaś jest jednym z wielu ludzi, którzy wyszli z TKK Pacific i zrobili wielką karierę. Nasz były zawodowiec po zakończeniu ścigania w 2021 roku nie pożegnał się z kolarstwem, a jedynie zmienił swoją rolę – w tym momencie jest dyrektorem sportowym w worldtourowym Bahrain-Victorious, z którym jeździ na największe wyścigi świata – w tym roku były to klasyki pokroju Paryż-Roubaix, Ronde van Vlaanderen, Omloop Het Nieuwsblad czy E3 Saxo Classic, a także etapówki takie jak Critérium du Dauphiné czy Paryż-Nicea. Czy zatem pełniący obecnie wciąż stosunkowo nową dla siebie funkcję 40-latek tęskni za rowerem, który zawiesił na hak 3 lata temu?

Nie tęsknię za kolarstwem jako takim, bo wciąż jestem w jego centrum. Nie tęsknię na pewno za tymi treningami listopadowymi *śmiech*, a że namiastkę tej rywalizacji mam, bo choć sam się nie ścigam to jestem częścią tej ekipy, która to robi i adrenaliny mi nie może brakować. Taki tryb, nazwijmy to hybrydowy, to jest dobre rozwiązanie, bo gdybym miał z dnia na dzień zniknąć z zawodowego sportu to odnalezienie się byłoby znacznie trudniejsze

— opowiedział Michał Gołaś, którego od razu zapytałem o plany na przyszłość.

Kolejne 2 lata będę pracował w Bahrain-Victorious jako dyrektor sportowy, mam z nimi ważny kontrakt, a gdzieś z tyłu głowy mam też jakieś inne kolarskie projekty, które chciałbym realizować. Zdaję sobie jednak sprawę, że żeby robić rzeczy dobrze trzeba mieć na to czas, więc mogę być pewny jednego – na pewno z tego środowiska kolarskiego nie zniknę, jest ono we mnie tak głęboko, że pewnie będę w nim do końca życia

— dodał 40-latek.

Byli kolarze często odnajdują się w przeróżnych rolach związanych bezpośrednio z kolarstwem – zostają nie tylko dyrektorami sportowymi, ale i trenerami, mechanikami czy po prostu ambasadorami marek. Jak ścieżka, którą podążył Michał Gołaś, podoba się jemu samemu z perspektywy tych pierwszych lat w nowej roli?

W nowej roli czuję się bardzo dobrze. To jest praca, którą zawsze chciałem wykonywać i teraz się okazało, że jest to idealny zawód dla mnie. Nawet jakbym miał pełnić jakieś inne funkcje czy wykonywać inną pracę w kolarstwie to nie – to właśnie bycie dyrektorem sportowym jest tym optymalnym zajęciem, jakby stworzonym dla mnie. Mogę być na wyścigach, pracować z zawodnikami – to daje z jednej strony tę adrenalinę, z drugiej możliwość pracy na najwyższym poziomie. Jednak gdy było się przez te 15 lat na największych wyścigach świata to teraz czuję, ze nadal chcę być w tym wielkim kolarstwie, a i tutaj w Toruniu działam zupełnie lokalnie i cieszę się, że nie straciłem kontaktu z miejscowymi klubami i ludźmi

— rozwinął Michał Gołaś.

Na koniec zaś, wracając niejako z rozmową do tego, że odbywała się ona podczas podsumowania 30. roku Toruńskiego Klubu Kolarskiego Pacific Nestlé Fitness w Hotelu Filmar, poprosiłem swojego rozmówcę o życzenia dla jego byłej drużyny na kolejne lata. Ten szeroko uśmiechnął się i swoją wypowiedź rozpoczął od słów, które jak bumerang co rusz powracały podczas tego wydarzenia.

Trener mawia „są rezerwy” *śmiech*. Myślę, że ten worek medali, który jest tu rokrocznie przywożony zawsze może być większy i te zawodniczki na pewno stać na progres, by osiągać jeszcze lepsze wyniki. Tym co jest jednak kluczowe by być widzianym szerzej są sukcesy międzynarodowe i tego życzę by ten klub mógł się rozwinąć, by regularnie brał udział w zawodach międzynarodowych, a nasze Fitnesski były widoczne na arenie światowej

— zakończył Michał Gołaś.

W Toruniu rozmawiał Jakub Jarosz

Poprzedni artykułLance Armstrong: „Transfer Demi Vollering to dobra rzecz dla kobiecego kolarstwa”
Następny artykułJuż niedługo poznamy program startów Tadeja Pogačara
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze