fot. Sprint Cycling Agency / UAE Team Emirates

Słoweniec ma za sobą historyczny sezon, nic dziwnego więc, że kibice kolarstwa czekają na to co dalej. Sam Pogačar póki co nie mówił zbyt wiele o swoich planach, jednak rąbka tajemnicy uchylił menadżer UAE Team Emirates, Matxin Fernandez.

Wiele już mówiliśmy o osiągnięciach aktualnie najlepszego kolarza na świecie, pisaliśmy również o tym, co jeszcze mógłby osiągnąć. Wszystko to buduje napięcie w kontekście przyszłego sezonu i dzięki wywiadowi, którego udzielił menadżer UAE Team Emirates na łamach Eurosportu, dowiedzieliśmy się małych detali w tej kwestii:

Podjęliśmy już decyzje w sprawie programu Pogačara. Ogłosimy go 10 grudnia podczas dnia medialnego naszej drużyny w Alicante. Jasnym jest, że za pomysłami startów stoi głównie wizja kolejnych osiągnięć, mając na uwadze wyścigi, których jeszcze nie wygrał

– powiedział Matxin Fernandez.

Wśród monumentów Pogačarowi brakuje już tylko Mediolan – San Remo oraz Paryż – Roubaix, by skompletować jego kolekcje zwycięstw w tego typu klasykach. Wśród wielkich tourów zaś, Słoweńcowi brakuje jedynie triumfu w Vuelta a España. Menadżer drużyny z Emiratów Arabskich widzi jednak największą trudność we włoskim klasyku:

W mojej opinii, Mediolan – San Remo to najtrudniejszy wyścig do wygrania. O tym kto wygra, decyduje pięć minut wysiłku mając za soba siedem godzin ścigania. Patrząc realistycznie, żaden zawodnik nie jest w stanie zdeklasować stawki w pięć minut. Jest wielu mocnych kolarzy oprócz Tadeja

– tłumaczy menadżer UAE Team Emirates.

Niewątpliwie, przed Pogačarem trudne wyzwanie – jednym jest wejść na tron kolarstwa, a drugim jest się na nim utrzymać. Fernandez nie był gołosłowny również w tej kwestii:

Celem jest, aby utrzymać to co osiągnęliśmy w 2024. To nie jest łatwe być najlepszym zawodnikiem w najlepszej drużynie na świecie, ponieważ to oznacza, że twoi rywale wiedzą o twoich mocnych oraz słabych stronach. Musimy maksymalizować więc te mocne i eliminować słabe. Dobrze wiemy, że będzie miał dobry rok i będzie wygrywał – pytanie tylko, z jaką częstotliwością

– kwituje Matxin Fernandez.

A więc, czy to oznacza ze Tadej Pogačar myśli nad startem w Paryż – Roubaix? Myślę, że jego start w Mediolan – San Remo czy hiszpańskiej Vuelcie można uważać za pewne, ponieważ sam kolarz o tym często wspominał. Pozostaje nam jedynie czekać do 10 grudnia, a wtedy wszystkie karty powinny być już odsłonięte.

Poprzedni artykułMichał Gołaś wśród gości podsumowania roku TKK Pacific: „Mam z nimi bardzo miłe wspomnienia”
Następny artykułVolta a la Comunitat Valenciana uratowana! Wyścig się odbędzie
Stanisław Beciński
Pasjonat wszystkiego co amerykańskie, włącznie z kolarstwem. Wielki kibic Alberto Contadora, choć marzeń by powtórzyć sukcesy idola nie udało się zrealizować. Prywatnie student politologii na Uniwersytecie Jagiellońskim.
guest
3 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Kamil
Kamil

1. UAE
2. Strade
3. M-SR
4. E3
5. Ronde
6. Amstel
7. Strzała
8. LBL
9. Dauphine lub TDS
10. TDF
11. San Sebastian
12. Vuelta
13. MŚ
14. Emilia
15. Varesine
16. Lombardia

Tak to widzę.

Marcin
Marcin

Jak można przedkładać Vuelte nad Giro, tym bardziej, że broniłby tytułu? A swoją drogą najlepsi w historii, to Ci co mają najlepsze linijki kolejno:
TdF
Giro
Vuelta
MSR
LBL
Flandria
PR
GdL

Więc w sumie Pogacar musi jeszcze 4 razy TdF wygrać i wyprzedza Lance’a.
Ale jak wygra jeszcze tylko 2 razy to nawet po 10 zwycięstw w GdL i LBL mu nie pomoże by stanąć na podium.

Kuba
Kuba

Wydaje mi się, że Tadej musiałby albo wygrać więcej GT albo więcej monumentów niż Merckx, żeby mieć szanse, aby zostać okrzykniętym najlepszym kolarzem w historii. W tej chwili jest 11-4 w GT i 19-7 w monumentach dla Merckxa. Mimo wielu sukcesów Tadeja, to jest nadal daleka droga do pobicia chociaż jednego z rekordów Merckxa.