Szef UCI twierdzi, że sprawa wykluczenia osób związanych z dopingiem nie jest tak prosta jak mogłoby się wydawać.

Kompletne pozbycie się ludzi w jakikolwiek sposób powiązanych z niedozwolonym wspomaganiem rzeczywiście byłoby trudne. Wielu doperów z przełomu wieków pracuje teraz w zespołach, które odnoszą sukcesy. Oprócz błędów, które popełnili mają oni jednak ogromne doświadczenie i wiedzę. Czy kolarstwo stać na takie zmiany? W tej sprawie, w wywiadzie dla VeloNews, wypowiedział się prezes UCI Brian Cookson.

Myślę, że jeśli mamy być stuprocentowo uczciwi, to nie sądzę, żebyśmy byli w stanie prowadzić zawodowe kolarstwo bez ludzi, którzy w pewnym momencie mieli kontakt z dopingiem. Udawanie, że jest to możliwe jest oszukiwaniem samych siebie.

Wiele agencji antydopingowych stara się prowadzić politykę “zero tolerancji”. Zdanie takie podziela też spora liczba fanów, którzy nie chcą widzieć doperów w nowoczesnym sporcie. Wykluczenie niektórych postaci nie jest jednak proste.

To bardzo złożona sprawa. Ludzie myślą “Po prostu go wyrzućcie ze sportu, skoro zrobił X, Y czy Z.” To nie takie proste.

Weźmy na przykład Bjarne Riisa. Duńska Agencja Antydopingowa przeprowadziła długie śledztwo przeciwko niemu i nie była w stanie podjąć żadnych decyzji. Wszystkie rzeczy, do których Bjarne się przyznał są już przedawnione. Ciężko jest ukarać kogoś, kto wyraźnie jest już po okresie, w którym popełniał błędy. Musimy podejmować decyzje, które są legalne.

Gdyby każda sprawa o doping kończyła się dożywotnią karą, nie byłoby sprawy. Jest jednak tak, że wielu doperów nigdy nie daje się złapać, a później decydują się na współpracę, co poprawia ich sytuację.

Wielu ludzi popełniło w życiu błędy. Nie bronię ich, ale myślę, że powinniśmy im dawać możliwość odkupienia win. Nie podoba mi się to, że sam to mówię, bo chciałbym powiedzieć “Wiesz co? Jesteś doperem, nie ma dla ciebie miejsca!”, ale wprowadzenie tego w życie jest bardzo, bardzo trudne. Musimy znaleźć sposób na ocenianie tych ludzi i ewentualne pozwalanie na zadośćuczynienie.

Polityka “zero-tolerancji” dla całej dyscypliny nie jest jednak możliwa. UCI chce, o ile prawo pozwoli, skierować się w tym kierunku.

Patrzymy w tę stronę, ale zawsze musimy mieć pewność, że nasze decyzje są legalne. Nie przeszkadza mi wydanie pieniędzy na prawników, jeśli wygramy, ale nie ma sensu opłacanie sprawy, którą i tak przegramy.

źródło: VeloNews