Najwaleczniejszy kolarz królewskiego etapu Tour de Pologne bardzo dojrzale wypowiedział się o wyścigu i swojej jeździe.

To tak naprawdę były dwa bardzo ciężkie etapy. Wczoraj etap na rundach, dzisiaj znowu etap na rundach. Bardzo selektywne podjazdy i cały wyścig wyszedł bardzo ciężki, bo pokonać 200km przy takiej wysokości, to jest naprawdę bardzo trudna rzecz.

Co się stało wczoraj?

Nie wiem, co się wczoraj stało. Powiem szczrze, że całą noc nie spałem, bo aż sam nie wierzyłem, że beze mnie odjechało czterdziestu ludzi, jeszcze nie na podjeździe, tylko na terenie płaskim. W pewnym momencie chciało mi się płakać, że w taki głupi sposób odjechał mi wyścig, klasyfikacja generalna. Przyjechałem jako lider, a tutaj wszystko się posypało.

Dzisiaj się obudziłem i stwierdziłem, że trzeba to jakoś wykorzystać i pokazać, że czuję się dobrze. Miałem w głowie wygranie etapu, ale niestety się nie udało. Próbowałem. Tour de Pologne się dla mnie zakończyło. Jutro jest już ostatni etap, ale już jestem głową na Vuelta a Espana.

Pojawiła się duża presja?

Nie ukrywam, miałem troszeczkę większy stres niż w zeszłym roku, kiedy pracowaliśmy na Rafała Majkę. Wtedy wiedziałem, że mogę odbić i przyjechać do mety na spokojnie, a tutaj nie ukrywam miałem większy stres. Być może jestem jeszcze niedojrzały, by być liderem. Wczoraj się dowiedziałem, że przede mną jeszcze wiele, wiele nauki.

Czemu zdecydowałeś się na atak? Nie chciałeś pozostać z góralami do końca?

To były dwie opcje właśnie – albo zostać z najlepszymi i walczyć w ten sposób o wygranie etapu albo pójść w odjazd. Wybrałem tę drugą i niestety się nie udało. Brakowało kilku kilometrów, ale próbowałem. Nie mogę powiedzieć, że jestem z siebie zadowolony, bo nie zająłem zbyt wysokiego miejsca. Ten wczorajszy etap, w ogóle całe Tour de Pologne wiele mnie nauczyło i wiem, co muszę poprawić, by walczyć o wygraną w takim wyścigu.

Podoba ci się bycie liderem?

To jest duża presja, bo masz siedmiu ludzi do swojej dyspozycji. Wiesz, że oni pracują na ciebie i chcesz się pokazać z jak najlepszej strony. Są media, są rodzina i to z pewnością kumuluje się w jeszcze większy stres niż jak jechałem w zeszłym roku, gdy jechaliśmy z Rafałem Majką.

Na Vueltę jadę, by pomóc Rafałowi walczyć o jak najwyższą pozycję. Majka jest w formie, będziemy się pokazywać. Być może będzie okazja, by załapać się w ucieczkę i powalczyć o wygranie etapu.