Kolumbijczyk z drużyny Sky zaatakował na finałowym podjeździe i “na solo” wjechał na metę. Ten atak dał mu także prowadzenie w klasyfikacji generalnej. Bardzo aktywny był Michał Kwiatkowski, ale ostatecznie Polak nie liczył się w walce o czołowe lokaty. 

Przedostatni odcinek 72. Tour de Pologne liczył 174 kilometry i prowadził z Bukoviny Terma Hotel Spa do Bukowiny Tatrzańskiej. Okrzyknięty mianem królewskiego etap oferował kolarzom wiele górskich premii, co w sumie dało do pokonania aż 3 690 metrów przewyższenia. Meta była zaplanowana na podjeździe pod Ścianę Bukovinę (pokonywanym przez kolarzy wcześniej już kilkakrotnie), na którym maksymalne nachylenie wynosi 22%!

Na początku etapu odjechała kilkunastoosobowa ucieczka, w której jechało wielu Polaków – m.in. Kwiatkowski, Marczyński, Niemiec, Gołaś i Poljański. Kilkakrotnie atakował Michał Kwiatkowski, jednak mistrzowi świata nie udało się odjechać od kolegów. Niedługo później “Kwiatek” zapłacił za te skoki i został za czołówką, ale na zjazdach zdołał dołączyć.

Na mecie pierwszego okrążenia przewaga grupy około 1:20, a jej skład wyglądał następująco: Paweł Poljański (Tinkoff-Saxo), Michał Kwiatkowski, Michał Gołaś, Gianluca Brambilla (Etixx-Quickstep), Alexey Lutsenko (Astana), Przemysław Niemiec (Lampre-Merida) Dylan Theuns (BMC), Eudard Vorganov (Katusha), Axel Domont (AG2R), Arnold Jeanneson, Kenny Elissonde (FDJ), Maciej Paterski, Jan Hirt, Marek Rutkiewicz (CCC Sprandi), Tomasz Marczyński (Polska), Ian Boswell (Sky), George Bennet, Bram Tankink (LottoNL-Jumbo), Darwin Atapuma (BMC), Ivan Santaromita (Orica).

Kwiatkowski atakował jeszcze na drugim okrążeniu (był to jego piąty atak), ale ostatecznie, gdy został za czołówką, zrezygnował z ucieczki.

56 km przed metą, na początku podjazdu pod Gliczarów sytuacja wyglądała następująco: na czele jechał Bram Tankink (LottoNL-Jumbo) mający kilkudziesięciosekundową przewagę nad ucieczką i trzy minuty nad peletonem.

Pod koniec przedostatniego okrążenia do Brama Tankinka dojechał Paweł Poljański, a chwilę później Diego Rosa.

Jednak wszystkie akcje ofensywne zostały skasowane 26 km przed końcem, a od tego momentu w czubie peletonu ekipę Lotto-Soudal zaczęła wspierać Sky.

No i 10 km przed metą zaatakował Mikel Nieve, a dojechał do niego Ben Hermans z BMC.

3,2 km przed metą próbował odjechać Fabio Aru. Nie zdołał się oderwać, ale spowodował, że grupka lidera dojechała do dwójki Nieve-Hermans. W tym czasie skontratakował Henao.

Kolumbijczyk ze Sky zyskał kilkanaście metrów przewagi, ale za jego plecami mocno pracował Aru. Henao samotnie rozpoczął ostatni kilometr i utrzymał przewagę do mety, pokonując rozmawiających ze sobą i kiepsko współpracujących kolarzy z grupy lidera.

Pełne wyniki > tutaj


Foto: Lang Team