Po tym, jak duże straty w górach poniósł Vincenzo Nibali menedżer Astany Aleksander Vinokurov zdecydował się dać Duńczykowi wolną rękę i pozwolić walczyć w klasyfikacji generalnej. Włodarze ekipy liczą nawet na czołową piątkę.

Fuglsang był już liderem Astany na Tour de France w 2013 roku. Zajął wtedy siódme miejsce. Vinokurov oczekuje od niego jeszcze lepszej postawy, mimo że Duńczyk traci do lidera już 19 minut i 14 sekund.

Wczorajszy dzień był katastrofą. Nibali nie mógł utrzymać tempa Fuglsanga, a oczekiwałem tego. Daliśmy zielone światło Jakobowi. Vincenzo potrzebuje dobrego mechanika, bo coś pękło w jego głowie. Widzieliśmy, że Jakob jest w niezłej formie, więc teraz to z nim będziemy próbować osiągnąć jak najlepszy wynik. Dlaczego nie walczyć o pierwszą piątkę?

Sam zainteresowany przyznaje, że nie słyszał od swojego menedżera jasnej deklaracji, by walczyć w klasyfikacji generalnej, ale otrzymał rozkaz “jechania jeśli ma jeszcze siłę” już po tym jak został pomagać Nibalemu.

Zobaczymy jak to wyjdzie, wciąż jestem daleko w klasyfikacji generalnej. Następne dni wyjaśnią czy opłaca się walczyć o jak najlepsze miejsce. Tour jest jeszcze daleko od rozstrzygnięć, wszystko się może zdarzyć.

W zeszłym roku strata 19:14 przyniosłaby Duńczykowi dziesiąte miejsce, więc walka o pierwszą piątkę będzie bardzo trudna. Jedynym ratunkiem dla Kazachskiego zespołu może pozostawać szukanie wygranych etapowych.