Team Sky wyłamuje się z powszechnego zwyczaju podawania składu na Tour de France w pierwszej połowie czerwca. Szef brytyjskiej ekipy zapowiada, że nazwiska kolarzy zostaną ogłoszone po Criterium du Dauphine, Tour de Suisse i Tour of Slovenia, ale jednocześnie przyznaje, że prawie cały skład ma w głowie. 

Wiele drużyn podaje już składy na Tour de France, ale my mamy jeszcze kilka wątpliwości, zatem poczekamy co wydarzy się w Criterium du Dauphine i Tour de Suisse. 

Na Tour de France trzeba mieć skład, który zapewni mieszankę doświadczenia i dobrej formy. Trzeba mieć także kolarzy, którzy w trzecim tygodniu będą w dobrej formie, czyli wtedy, kiedy pozostali są zmęczeni. Przykładem jest tegoroczne Giro i postawa Rydera Hesjedala i Stevena Kruijswijka. My także chcielibyśmy mieć takich zawodników, zatem jest w naszym składzie jeszcze kilka wolnych miejsc – powiedział Brailsford portalowi Cyclingnews przed startem szóstego etapu Dauphine.

Dave Brailsford zwrócił także uwagę, aby wyborów dokonywać rozważnie i dopasowywać je do sytuacji danego sezonu.

Każdy sezon jest inny, każdy ma swoje unikatowe okoliczności. Chodzi zatem o to, by nie powtarzać rozwiązań z poprzednich lat, tylko dopasować skład do obecnej sytuacji. 

Rzeczywiście, sytuacja drużyny Sky jest zgoła odmienna niż w 2014 roku. Przede wszystkim wybieraniu składu na Wielką Pętlę nie towarzyszy klimat sporu między Chrisem Froomem a Bradleyem Wigginsem, ponieważ tego drugiego już po prostu w tym zespole nie ma. Wiadomo, że Froome będzie niekwestionowanym liderem, a jego ekskluzywnym pomocnikiem będzie Richie Porte, który sam dostał rolę lidera w Giro d`Italia, ale pasmo pecha nie pozwoliło mu w tym wyścigu zaistnieć. W drużynie “niebiańskich” jest także kilku kolarzy, którzy w porównaniu do poprzedniego roku poczynili duży progres. Są to chociażby Peter Kennaugh (mistrz Wielkiej Brytanii) i Ian Boswell. Bardzo dobrą wiosnę miał także Geraint Thomas, który znakomicie radził sobie w wyścigach klasycznych.

Foto: Daily Mail