Trzykrotny mistrz świata w jeździe indywidualnej na czas pogratulował Bradleyowi Wigginsowi nowego rekordu w jeździe godzinnej i zapowiedział, że sam nie będzie podchodził do tego próby. Przynajmniej w najbliższym czasie.

Niedzielny wynik Bradleya Wigginsa (54,526km) był trochę niższy niż wielu przewidywało. Osiągnięty wynik jest aż półtora kilometra lepszy od poprzedniego rekordu, ale z drugiej strony mistrzowi olimpijskiemu zabrakło prawie pół kilometra do zakładanej bariery 55km. Na temat prestiżowej, w ostatnim czasie, próby wypowiedział się mistrz Niemiec w jeździe indywidualnej na czas – Tony Martin.

„Poprzeczka ustawiona jest wysoko, ale nie jest poza zasięgiem. Chciałbym podjąć próbę, ale nie w najbliższym czasie. Teraz poświęcam się szosie, myślę tylko o Tour de France.”

Start Martina na torze przyniósłby nie tylko kolejne emocje, ale też zadowolenie obecnemu rekordziście – Wiggins chciał, by inni mistrzowie podejmowali próby bicia jego osiągnięcia. Obok Niemca do grona potencjalnych rekordzistów należą również Fabian Cancellara oraz Adriano Malori.

Wicemistrz olimpijski w zeszłym roku zapowiadał, że chciałby podjąć próbę jeszcze w 2015 roku, ale, podobnie jak większość kolarzy, zmienił zdanie, gdy swoje poświęcenie temu wydarzeniu ogłosił Bradley Wiggins. Aktualnie bardziej możliwy jest termin w przyszłym sezonie, gdyż głównym tegorocznym celem jest Tour de France oraz odzyskanie tęczowej koszulki mistrza świata w jeździe indywidualnej na czas, którą stracił na rzecz wspomnianego Brytyjczyka.

 

Michał Kapusta