Greg LeMond, trzykrotny zwycięzca Tour de France, podsumował zakończone wczoraj Giro d’Italia, a przy okazji poruszył kontrowersyjny temat silników wbudowanych w rowery.

Ekspert Eurosportu pojawił się w Mediolanie przy okazji zakończenia Różowego Wyścigu i był bardzo rozchwytywany przez fanów. Konkretny, nigdy nie przynudza – to jest właśnie styl Grega LeMonda. Co słynny kolarz myśli o tegorocznym Giro?

„Ekscytujące! Widziałem tak wielu kibiców na trasie wyścigu, który był bardzo ciężki. Ostatnie edycje Giro były piękne i interesujące. Pamiętam legendarny już odcinek w śniegu na Stelvio.

Contador bardzo zaimponował mi swoim stylem. Jechał sam przeciwko całej Astanie, a wygrał. Uważam, że więcej niż forma fizyczna miała do powiedzenia głowa. Jeśli ktokolwiek jest w stanie myśleć o dublecie Giro-Tour, to tylko El Pistolero. Czas na regenerację to znowu sprawa bardziej psychologiczna, a Alberto psychikę ma najmocniejszą. Prawdopodobnie to jest najbardziej ułożony kolarz na świecie.”

Contador wspominał, że jego idolem jest Marco Pantani, co Pan o tym sądzi?

„Kiedy Alberto dorastał, Pantani był na szczycie. Myślę, że Hiszpan nawiązuje do agresywnego stylu jazdy Pirata, który przyciągał przed telewizory. A to, co się stało potem… nawet bohaterowie nie są idealni. Marco był dobrym człowiekiem i, jak się okazało, nawet dobrzy ludzie mogą popełniać błędy. Na przełomie XX i XXI wieku kolarze nie mieli zbyt dużego wyboru.”

Marco Pantani może zostać zastąpiony w roli idola Włoch przez drugiego w tegorocznym wyścigu Fabio Aru. Młody kolarz również pokazał agresywną jazdę i był bliski wygranej. Co Pan o nim myśli?

„Aru bardzo mi się podoba. Zwłaszcza to, że drugie miejsce jest rozczarowaniem po tym, jak zajął trzecią lokatę w zeszłym roku! Wygrał dwa etapy, przez jeden dzień jechał w różowej koszulce, nie poddał się, jak przeżywał trudności. Gdybym miał oceniać, to Fabio otrzymałby bardzo wysoką notę. Myślę, że przed nim wielka przyszłość. Powtórzę – oprócz nóg trzeba mieć mocną głowę. Charakter. Włosi mogą spać spokojnie, bo po Nibalim przyszedł kolejny zwycięzca.”

W trakcie włoskiego wyścigu sporo mówiło się o tym, że sędziowie prześwietlają rowery, by sprawdzić, czy w mechanizmach nie znajdują się nielegalne silniki wspomagające jazdę. Alberto Contador przyjechał nawet na ostatni etap na specjalnym rowerze z silnikiem elektrycznym. Czy myśli Pan, że silniki rzeczywiście mogą pojawić się w peletonie?

„Tak. Jeśli ktoś uważa inaczej, to musi żartować. Wiem, że takie urządzenia istnieją, nawet jeździłem na takim rowerze. Rozmawiałem z wynalazcą, który uważa, że 50-100 watów dla silnika to nic. W kolarstwie jednak taki dodatek to różnica kilku minut na podjeździe. Myślę, że podejrzenia są jak najbardziej zrozumiałe. Rozmawiałem z ludźmi, którzy uważają, że silniki są używane w peletonie. Rozumiem, że to może brzmieć niesamowicie, ale też tak myślę. Byłbym zszokowany, gdyby najlepsi na świecie korzystali z takiej pomocy. Inna sprawa, że jest to łatwe do zwalczenia. Można użyć czujnika temperatury, gdyż silnik wytwarza ciepło. Kamera termalna złapie miejsca w rowerze, które się nagrzewają nawet w czasie jazdy. Myślę, że UCI powinna korzystać z takich urządzeń. Uważam także, że komisja powinna zabronić zmiany rowerów w sytuacji innej niż poważne problemy techniczne.”

Michał Kapusta