Kiedy w 1910 roku organizatorzy Tour de France po raz pierwszy dołączyli do wyścigu odcinek górski, głośno protestował niemal cały peleton. Brutalna trasa liczyła 300 kilometrów i prowadziła 6 000 metrów w górę przez pięć przełęczy górskich od Bagnères de Luchon do Bayonne, więc nic dziwnego, że wzbudzała lęk nawet najlepszych kolarzy tamtych czasów. Teraz, 105 lat później, podążając śladami legend kolarstwa, Szwajcar Patrick Seabase zamierza zostać pierwszym sportowcem, który zdoła pokonać ten legendarny odcinek… na rowerze z ostrym kołem.

Największe wyzwanie w jego życiu rozpocznie się 3 czerwca 2015 roku w Pirenejach. Fani mogą obserwować ten wyczyn w czasie rzeczywistym, dzięki systemowi śledzenia GPS oraz przekazowi na żywo na stronie www.redbull.com/Seabase1910.

ZURYCH (Szwajcaria), 19 maja 2015 – „Vous êtes des assassins!” („Jesteście zabójcami!”) wydyszał Octave Lapize w kierunku Henriego Desgrangesa, organizatora Tour de France, mijając go w okolicach Col d’Aubisque. Lider wyścigu pokonał już trzy pirenejskie przełęcze górskie, ale od mety wciąż dzieliło go jeszcze 160 kilometrów. W mieście Bayonne, po 14 godzinach pedałowania, jakimś cudem wciąż znalazł w sobie energię do prześcignięcia ostatniego rywala, Włocha Pierino Albini. Ponad 100 lat później właśnie ci pionierzy kolarstwa zainspirowali Patricka Seabase’a do odtworzenia tego słynnego rozdziału w historii sportu. Jest to dla mnie osobiste wyzwanie, ale pragnę także dowiedzieć się, co przeżyli sportowcy, którzy startowali w pierwszym górskim odcinku Tour de France, przemierzając niesamowicie trudne drogi prowadzące przez dzikie obszary Pirenejów – komentuje kolarz ze szwajcarskiego Berna.

Rower: hołd dla minionych dni

Rowery w 1910 roku były zaskakująco podobne do współczesnego dwukołowca, na którym Seabase spróbuje dokonać imponującego wyczynu. Seabase podejmie wytrzymałościowe wyzwanie bez pomocy dodatkowych przerzutek. Lapize i inni kolarze z początków XX wieku mieli dwie: jedną do wspinaczki i drugą do odpoczynku. Jednak ówczesne przerzutki w niczym nie przypominały tych obecnych – jedynym sposobem na „zmianę biegu” było zatrzymanie się, zejście z roweru i zmienienie tylnego koła na inne, wyposażone w większą zębatkę. Nowoczesne rowery szosowe w okolicach 1910 roku ważyły 10-13 kilogramów i były wykonane ze stali i drewna, natomiast Seabase pojedzie na maszynie z włókna węglowego. Jak na prawdziwego kolarskiego purystę przystało, szwajcarski fan ostrego koła zrezygnuje z hamulców. Kontynuując tradycję rowerów szosowych, będzie zmniejszał prędkość, pedałując wolniej oraz od czasu do czasu wprowadzając tylne koło w kontrolowany poślizg. Bez możliwości polegania na hamulcach zjazdy będą dla Seabase’a równie ciężkie jak podjazdy – i bez wątpienia bardziej niebezpieczne. Na tym rowerze zasada jest jedna – wszystko albo nic. Nie można zmienić przerzutki na lżejszą. Kiedy aspekt fizyczny jest tak prymitywny i podstawowy, jeszcze większego znaczenia nabiera aspekt umysłowy. Musisz być w stanie zapomnieć o bólu – dlatego wyznaczyłem sobie kolejne cele do osiągnięcia na trasie.

Cel I: Col de Peyresourde

Seabase wyruszy w trasę 3 czerwca 2015 roku o godzinie 4 nad ranem i jeszcze przed wschodem słońca rozpocznie wspinaczkę na Col de Peyresourde. Największym wyzwaniem będzie odnalezienie odpowiedniego rytmu jazdy i zachowanie spokoju, mimo świadomości tego, co ma wkrótce nadejść. Bezpieczny zjazd w ciemności po drugiej stronie góry oznaczać będzie udany start długiego dnia na siodełku.

Cel II: Col d’Aspin

Drugą przełęczą na trasie jest Col d’Aspin. Do tego czasu na horyzoncie pojawi się już słońce i Seabase powinien złapać równe tempo jazdy, jednak na świętowanie jeszcze zdecydowanie za wcześnie. Zbyt duży wysiłek podczas wjazdu na Col d’Aspin może zaprzepaścić szansę na dotarcie do mety w Bayonne. W tej drugiej sekcji liczy się przede wszystkim zachowanie spokoju i pokonanie góry bez znacznej straty energii.

Cel III: Col du Tourmalet                         

17-kilometrowy wjazd na wschodnie zbocze Col du Tourmalet oznacza 2 000 metrów w górę w pionie oraz dwa wymagające ogromnego wysiłku zjazdy, więc może okazać się brutalnym zderzeniem
z rzeczywistością. Właśnie o ten odcinek się martwię – przyznaje Seabase. Jeśli minie zlokalizowany na szczycie posąg, wzniesiony na cześć Octave’a Lapize’a, niemal z pewnością zostanie pierwszym kolarzem od czasu początków Tour de France, który dokonał tego na rowerze z ostrym kołem.

Cel IV: Col d’Aubisque

Wspinaczka na Col d’Aubisque jest niemal dwa razy dłuższa niż w przypadku Tourmalet. Zmiany nachylenia terenu utrudnią Seabase’owi znalezienie dobrego rytmu. Ten 30-kilometrowy odcinek będzie pełny mentalnych wzlotów i upadków – przewiduje. Przedostatnia wspinaczka wymagać będzie triumfu ducha nad materią oraz pokonania nasilającego się bólu.

 Cel V: Col d’Osquich

Pirenejskie giganty już za Seabase’em, jednak to dopiero półmetek – a druga połowa trasy zdecydowanie nie jest płaska. Liczne pofalowane wzgórza na drodze do Bayonne wyssą z jego wykończonych nóg resztki energii. Mam tylko nadzieję, że nie będę się zmagał z wiatrem przeciwnym – stwierdza kolarz. Col d’Osquich to zaledwie 290 metrów różnicy wysokości, więc w porównaniu z wcześniej pokonanymi przełęczami jest to zaledwie pagórek, jednak Seabase będzie na tym etapie już tak wyczerpany, że nawet pozornie niegroźne wzniesienie może zakończyć jego przygodę.

80 kilometrów do mety

W tym czasie zbliżać będzie się już zachód słońca. Ostatnie 80 kilometrów to głównie zjazd, jednak na drodze do Bayonne pojawi się jeszcze kilka wzniesień, które łącznie dadzą około 1000 metrów w pionie do pokonania. To na tych drogach narodzić może się kolejna legenda kolarstwa. Jazda na rezerwie mocy wymagać będzie niezwykłej siły umysłowej oraz wyjątkowej determinacji w dążeniu do mety w Bayonne w pobliżu wybrzeża Kraju Basków. Jeśli Patrick Seabase dotrze tak daleko, posiądzie wiedzę dostępną dla nielicznych – dowie się, co dokładnie czuli pionierzy kolarstwa 105 lat temu.

Danilo Hondo w roli dyrektora sportowego

Od startu do mety Seabase’owi towarzyszyć będzie były zawodowy kolarz z Niemiec Danilo Hondo, który odegra rolę dyrektora sportowego przedsięwzięcia. Na pierwszych etapach moje zadanie będzie polegało na powstrzymywaniu go przed zbyt intensywną jazdą i nadmiernym zużyciem energii, którą należy zachować na później – wyjaśnia Hondo. Następnie będę musiał pomóc mu w momentach słabości, kiedy pomyśli, że zwyczajnie nie da rady kontynuować. W trakcie jazdy oprócz Honda za Seabasem podążać będzie także lekarz oraz zespół pomocy.

Relacja na żywo na Redbull.com/seabase1910

Aby dać wszystkim lepsze wyobrażenie o wyzwaniu, z którym zmierzy się Seabase: pokonanie całej trasy w 15 godzin odpowiada wspięciu się na platformę widokową na szczycie Wieży Eiffela 110 razy w ciągu 45 godzin (30 kilometrów). W tym czasie spali ilość kalorii zawartych w 50 talerzach makaronu. Wielka przygoda Szwajcara rozpocznie się 3 czerwca 2015 roku, a dzięki systemowi GPS, pokazującemu jego dokładne położenie, możliwe będzie śledzenie jego postępów w czasie rzeczywistym w Internecie. Będzie można także obejrzeć relację na żywo dokumentującą wydarzenie od początku do samego końca. Widzowie będą mogli obserwować dane fizjologiczne kolarza oraz informacje techniczne, takie jak aktualna prędkość, wysokość, czy pokonany dystans, które tylko podkreślą stopień trudności wyzwania #Seabase1910. Ewentualne zmiany terminu #Seabase1910 na skutek niesprzyjających warunków pogodowych zostaną ogłoszone na stronie: www.redbull.com/seabase1910

Media społecznościowe

Zapraszamy do śledzenia Patricka Seabase’a pod hashtagiem #seabase1910 oraz dołączenia do dyskusji na Twitterze (@patrickseabase, #seabase1910), Facebooku (facebook.com/patrickseabase, #seabase1910) i Instagramie (@patrickseabase, #seabase1910).

Informacja prasowa