Marek Rutkiewicz (CCC Sprandi Polkowice) przez większość szóstego etapu Giro d”italia jechał w ucieczce. Oto co powiedział po etapie:

Plan dziś był taki, by każdy z drużyny, poza Gregą Bole, wspierającym go Bartłomiejem Matysiakiem oraz Sylwestrem Szmydem, próbował zabrać się w odjazd. Grupka zawiązała się dosyć szybko, bo już po kilku kilometrach i kilku „skokach”. Zawsze na początku etapu jest sporo chaosu i nigdy nie wiadomo, komu uda się załapać do ucieczki. Dziś udało się mi –powiedział Marek Rutkiewicz.

Wszystko układało się w dobrze, aż do 45. kilometra przed metą. Finałowy fragment był zupełnie płaski, czyli niekoniecznie odpowiadający mojej charakterystyce. Do tego był mocny czołowy wiatr, który praktycznie pozbawił nas szans na dojechanie do mety. Zostaliśmy doścignięci kilkanaście kilometrów przed metą, ale najważniejsze to się pokazywać i szukać szans na sukces etapowy – dodał.

Źródło + foto: CCC Sprandi Polkowice