Choć cały wyścig układał się wręcz doskonale, Davide Rebellin nie będzie dobrze wspominał tegorocznego Tour of Turkey. Doświadczony Włoch, po upadku na ostatnim etapie, był zmuszony do zakończenia rywalizacji jeszcze przed przekroczeniem linii mety.

Lider zespołu CCC Sprandi Polkowice jest zadowolony ze swojej jazdy, jednak żałuje, że nie udało mu się dowieźć do mety drugiej pozycji w generalce.

Szkoda, że nie ukończyłem wyścigu, który mógłbym uważać za udany. Od samego początku jechało mi się dobrze. Wygrałem etap, jechałem w koszulce lidera i miałem dużą szansę na zakończenie ścigania w czołowej trójce. Niestety, na ostatnim etapie zanotowałem upadek, który spowodował pies który wbiegł na szosę. Ostatecznie zwichnąłem bark i nie mogłem kontynuować jazdy. Teraz czeka mnie kilka tygodni przerwy, jednak wierzę, że będę w stanie szybko wrócić na wysokie obroty. – powiedział zwycięzca całego tryptyku ardeńskiego sprzed 11 lat.

Mimo wszystko, kapitan zespołu Piotra Wadeckiego może mówić o szczęściu w nieszczęściu. Kontuzja bowiem nie będzie miała większego wpływu na jego kalendarz startów, gdyż nie był on wytypowany do jazdy w zbliżającym się wielkimi krokami Giro d’Italia.

Dawid Gruntkowski