Fabio Aru (Astana) nie odpuszcza Gregowi Hendersonowi (Lotto-Soudal) i zapowiada, że sprawa oskarżeń o doping skończy się w sądzie.

Niedługo po chorobie włoskiego górala na twitterze pojawił się wpis Nowozelandczyka, w którym kolarz belgijskiej ekipy zarzucał Aru, że objawy zatrucia związane były z przyjmowaniem dopingu. Po kilku godzinach Henderson usunął wpis i przeprosił zawodnika Astany. Przez jakiś czas sprawa ucichła, prawnicy Włocha nie kontaktowali się z doświadczonym kolarzem Lotto-Soudal, więc ten myślał, iż wszystko rozejdzie się po kościach.

Wczoraj jednak Fabio Aru poinformował, że wciąż zamierza złożyć pozew przeciwko Hendersonowi. Lider Astany na Giro d’Italia skomentował sprawę w rozmowie z serwisem stuff.co.nz:

Nie jestem zainteresowany spotkaniem i słuchaniem jego przeprosin. Szczerze mówiąc, to nawet go nie znam. Pracujemy nad pozwem i z pewnością go złożymy. Henderson powinien był pomyśleć zanim cokolwiek napisał. Przepraszanie po fakcie niczego nie zmieni. Wszyscy popełniamy błędy, ale on powinien pomyśleć o konsekwencjach zanim zmieszał kogoś z błotem. To zabolało, a ja na to nie zasługiwałem. W tym nie ma krzty prawdy. Byłem chory przez cztery dni i musiałem opuścić Giro del Trentino. To wszystko.

Przypomnijmy, że przez chorobę Aru stracił 5 kilogramów i musiał zmienić swoje plany treningowe przed głównym celem sezonu – Giro d’Italia. Być może cała sprawa nie miałaby miejsca, gdyby nie zeszłoroczne wpadki dopingowe Astany i toczące się przez długi czas postępowanie wobec kazachskiej drużyny.

Do spotkania bohaterów wydarzenia dojdzie już za niecały tydzień – obaj staną na starcie pierwszego Wielkiego Touru obecnego sezonu, 9 maja w San Lorenzo.

Michał Kapusta