Zapraszamy do przeczytania wywiadów czołową trójką tegorocznej “Staruszki”. Alaphilippe opowiada o roli Michała Kwiatkowskiego w drużynie, Valverde o kluczach do sukcesu, a Purito rozpacza, że nie wygrał swojego ulubionego wyścigu. 

Julian Alaphilippe (Etixx – Quick Step), 2. miejsce w Liege – Bastogne – Liege

Zadowolony czy rozczarowany?

Wolałbym wygrać, ale jestem szczęśliwy z mojej formy i ciesze się, ze byłem w stanie walczyć tutaj o wygraną w swoim debiucie w tym wyścigu. Do tego miałem kraksę 30 km przed metą. Dogoniłem grupę na La Redoute i starałem się odpocząć. Musiałem też wykonać swoją pracę i kasować ucieczki. Kwiatkowski nie czuł się dzisiaj najlepiej, więc moim zadaniem było walczyć w końcówce. Wszyscy byliśmy wyczerpani, ale zagryzłem zęby i walczyłem. Na ostatnim kilometrze byłem chyba trochę za daleko. Wszyscy oglądali się na Valverde, a kiedy on zaatakował to ruszyłem za nim. Doganiałem go, ale się nie udało. Cóż, Valverde był po prostu silniejszy.

Czego zabrakło do wygranej?

Doświadczenie jest bardzo ważne w takich wyścigach. Jestem zadowolony, że udało się zafiniszować pomiędzy takimi zawodnikami, jak Purito i Valverde. To mnie motywuje. Po Fleche Wallonne dobrze się przygotowałem, pomimo tego, że media ciągle coś ode mnie chciały. Pojechaliśmy bardzo dobrze jako drużyna. Szczerze? Ciężko było zrobić coś więcej dzisiaj. Może mogłem się trochę lepiej ustawić do finiszu.

Przyszłość wydaje się być obiecująca dla Ciebie.

Jestem szczęśliwy ze swojej formy, bo przygotowywałem się do tych wyścigów. Wielką satysfakcję daje mi to, że ciężka praca daje efekty. To wielka przyjemność pojechać tak dobrze w takich wyścigach. To mi pokazuje, że wciąż mogę coś poprawić i że wciąż mam sporo pracy do wykonania żeby kiedyś tu wygrać. Zawsze staram się wygrać w każdym wyścigu w jakim startuje. Ciężko być zadowolonym wtedy, gdy zajmuje się drugie miejsce. Dobre wyniki nic nie zmieniają. Chcę wciąż kontynuować swoją pracę dla drużyny. To Michał [Kwiatkowski] był liderem i wciąż nim jest. Muszę dla niego pracować i cieszę się z każdego zadania jakie drużyna mi wyznaczy. Może kiedyś to ja będę liderem.

Alejandro Valverde (Movistar), zwycięzca Liege – Bastogne – Liege

Jak zareagowałeś na swój trzeci sukces tutaj?

Te ostatnie kilka lat pozwoliły mi nabrać siły i pewności. Jeśli jesteś spokojny i pewny swego – jest o wiele łatwiej. Myślę, że to klucz do mojego zwycięstwa. Atak Moreno był ciężki. Wyścig był niesamowicie szybki i wiedziałem, że w pewnym momencie Moreno zacznie cierpieć. Wszyscy się oglądali na mnie, żebym gonił, bo byłem faworytem. Chciałem zachować trochę sił na koniec, ale musiałem ruszyć za Moreno. Udało się go dogonić i zachować wystarczająco sił na końcowy sprint.

Jak byś porównał te trzy wygrane w Liege?

Wszystkie trzy były wspaniałe. Zwycięstwo w Liege jest fenomenalne. Być może dzisiejsze jest bardziej wyjątkowe, jeśli weźmiemy cały tydzień – 2. w Amstel i pierwszy w Fleche i Liege. To wiele znaczy. Ten wyścig to monument, pomnik kolarstwa. Wygrać tutaj trzy raz to jak wejście do historii tego sportu.

Co się zmieniło od Twojego pierwszego zwycięstwa?

To co najbardziej się rzuca w oczy to nowa generacja kolarzy. W 2006 walczyłem z Cunego, Bettinim i Andy Schleck’iem. Teraz jest wielu takich jak Alaphilippe. Już jest bardzo silny, jest bardzo obiecujący, a tacy zawodnicy jak Joaquim Rodriguez zawsze będą gdzieś w pobliżu.

Joaquim Rodriguez (Katusha), 3. na mecie Liege – Bastogne – Liege

W takim sprincie pokonanie Valverde jest praktycznie niemożliwe. Do tego pojechał bardzo sprytny wyścig. Ograł nas w tym miejscu w którym chciał, był pewny tego, że atakuje w odpowiednim momencie. Kiedy zobaczyłem atakującego Moreno pomyślałem, że powinien mieć wystarczająco sił i wygrać. Wtedy jednak ruszył Valverde i go dopadł. Ja jestem rozczarowany z dzisiejszego wyniku. Dla mnie butelka nie jest w połowie pełna. Dla mnie ona jest całkowicie pusta. Czułem się bardzo dobrze przed wyścigiem i szkoda, że zaprzepaściłem fantastyczną okazję na zwycięstwo w moim ulubionym wyścigu.

 

Źródło + foto: letour.fr