Niedawno za gorąco w Omanie, teraz za śnieżnie, deszczowo i zimno w Tirreno – Adriatico. Po wyścigowych emocjach wraca temat protokołu pogodowego.

Wielu zawodników dało upust swojej złości i w mediach społecznościowych opublikowało zdjęcia z etapu na Terminillo, kiedy jechali przy sporych opadach śniegu i bardzo niskiej temperaturze. Dzień później pogoda również nie rozpieściła kolarzy, bo zamiast śniegu padał deszcz. Ta sytuacja znów poruszyła dyskusję na temat sporządzenia zasad postępowania w przypadku takiej pogody.

Na szczycie Terminillo były podobne warunki do tych jakie bywają podczas Giro d’Italia. Problem polegał na tym, że faworyci w ciężkich warunkach mieli do przejechania niecałe dwa kilometry, a po przekroczeniu mety mogli bez problemu dostać się do drużynowych autobusów usytuowanych nieopodal mety. Pozostała część peletonu miała do pokonania około sześciu kilometrów po drodze przykrytej białym puchem. Niektórzy z zawodników, którzy przyjechali w grupetto, około 20 minut po Quintanie, mówili, że przez ostatnie kilometry nie mogli wstać z siodełek, ponieważ koła kręciły się w miejscu.

Na czele “wylewu nienawiści” stali Filippo Pozzato, Luca Paolini i Fabian Cancellara. W wywiadzie dla Cyclingnews Spartakus powiedział:

“Wiedzieli na 90%, że będzie padał śnieg. Droga była w całości biała. We Włoszech nazywają to ‘ciclismo storico’, ale ja nie jestem zainteresowany tworzenia takiej historii, jaką znamy z czasów Coppiego czy Bartalego. Jeśli chcą tworzenia legend, to jedźmy legendarne podjazdy z jednym bidonem na cały wyścig i bez samochodów technicznych…. Również zależy mi na tym, żeby kolarstwo było spektakularne, ale wszystko ma swoje granice.”

Cancellara opowiadał również o tym, że w Omanie rozmawiał praktycznie z każdym zawodnikiem w peletonie, żeby podarować sobie ściganie w temperaturze 45 stopni.

“Jechałem w Omanie, gdzie było prawie 50 stopni i tutaj, gdzie było -2. Uważam, że powinny być limity kiedy powinniśmy się ścigać, a kiedy nie. Zająłem stanowisko w imieniu wszystkich i zrobię to jeszcze raz, ponieważ nie pozwolę sobie na obrażanie mnie z powodu swoich poglądów. Wiem że wyścig, to wyścig, a biznes to biznes, ale to jest ze sobą powiązane. Musimy się zachowywać jak dorośli i zdawać sobie sprawę, że taka pogoda to narażanie kolarzy na niepotrzebne ryzyko. Trzeba usiąść razem, dyskutować i wypracować wspólne stanowisko, które będzie dobre dla wszystkich”.

Ciężko nie zgodzić się ze Szwajcarem. Dla kibiców takie obrazki, jak te z Terminillo są fantastyczne i przyjemnie się je ogląda przed telewizorem. Pomimo tego, że kolarze to jedni z najtwardszych sportowców to i oni mają swoje granice. Znamy doskonale smutne przypadki, gdy zawodnicy ginęli na trasie wyścigu z różnych powodów, a trudne warunki pogodowe mogą tylko powiększać zagrożenie. Wydaje się, że ustalenie zasad postępowania w przypadku tak ekstremalnej pogody jest nieuniknione.

Kuba Szymański

Foto: Trek Factory Racing