fot. Tudor Pro Cycling Team

Tudor Pro Cycling Team to obecnie jeden z najbardziej fascynujących projektów w zawodowym peletonie. Fabian Cancellara, legendarny „Spartakus”, w swoim najnowszym wywiadzie kreśli ambitną wizję zespołu na sezon 2026. Szwajcar nie tylko potwierdza gotowość do walki o zwycięstwa w wielkich tourach, ale także sugeruje, że jego ekipa może zapukać do bram World Touru znacznie wcześniej, niż pierwotnie zakładano.

Fabian Cancellara podkreśla, że Tudor Pro Cycling Team przestał być jedynie „zespołem z zaplecza”. Dzięki zakontraktowaniu takich kolarzy jak Julian Alaphilippe, drużyna zyskała nową tożsamość. Szwajcar zaznacza, że choć dominacja zawodników pokroju Tadeja Pogačara jest faktem, jego zespół nie zamierza startować z pozycji przegranego, lecz aktywnie szukać swoich szans od pierwszego do ostatniego wyścigu w kalendarzu.

Jesteśmy ambitni, więc oczywiście zrobimy wszystko, co konieczne, aby być gotowi na najważniejsze wyścigi. Uzyskanie zwycięstwa etapowego w wielkim tourze jest czymś możliwym, w zeszłym roku byliśmy już tego blisko. Julian Alaphilippe jasno to pokazał. Nie chowamy się i staramy się tworzyć kulturę, w której nie boimy się podejmować ryzyka. W tej chwili trudno jest wygrywać, bo dominuje tylko dwóch czy trzech kolarzy, ale szansa istnieje zawsze. Nie można stawać na starcie i mówić: 'Cóż, skoro jedzie Tadej…’. Nigdy nie wiesz, co wydarzy się na trasie.

Choć następny cykl awansów i spadków do World Touru kończy się w 2029 roku, Cancellara bacznie obserwuje sytuację rynkową. Problemy finansowe innych formacji, takich jak Team Picnic PostNL, mogą otworzyć Tudorowi drogę do elity znacznie szybciej. Szef szwajcarskiej ekipy podkreśla, że zbudował organizację, która strukturą i zapleczem już teraz przewyższa niektóre zespoły z najwyższej dywizji.

World Tour kosztuje więcej, ale to nie znaczy, że jest to dla nas problem. Porozmawiamy o tym, gdy nadejdzie czas, bo z tego, co widzimy, sytuacja w kolarstwie potrafi zmieniać się bardzo szybko. Wystarczy, że zabraknie jednego sponsora, by zwolniło się miejsce, a my musimy być wtedy gotowi, by tam wejść. Wierzymy, że nasz solidny projekt, z własną siedzibą, drużyną gravelową i zespołem rozwojowym, otwiera więcej drzwi niż bycie zwykłą grupą kolarską. Jedyne, czego nam obecnie brakuje w porównaniu do najbogatszych, to środki na pensje z najwyższej półki, ale organizacyjnie jesteśmy na to gotowi.

Jako jeden z „szefów” nowej fali, Cancellara nie boi się głośno mówić o potrzebie zmian w skostniałym modelu ekonomicznym dyscypliny. Jego propozycja wprowadzenia opłat za dostęp do kluczowych sekcji trasy wywołała burzę, ale Szwajcar argumentuje, że kolarstwo musi znaleźć nowe źródła dochodu, aby przetrwać i ewoluować w stronę nowoczesnego widowiska sportowego.

Kolarstwo jest darmowe, ale dlaczego nie uczynić ostatniego kilometra zamkniętą strefą z płatnym wstępem? Nie twierdzę, że mam gotowe rozwiązanie, ale myślę, że musimy o tym poważnie porozmawiać w ciągu najbliższych kilku sezonów. Musimy zastanowić się, czy obecny system punktowy i struktura World Touru to naprawdę przyszłość tego sportu. Chcę myśleć o kolarstwie na większą skalę, zachowując jego dziedzictwo, ale jednocześnie budując system, który będzie stabilny finansowo. Moim jedynym życzeniem jest, aby te kluczowe decyzje były podejmowane wspólnie przez całe środowisko.

Poprzedni artykułBieganów gospodarzem Mistrzostw Polski w kolarstwie przełajowym w 2027 roku
Następny artykułPinarello-Q36.5 Pro Cycling Team oraz Team Picnic PostNL zaprezentowały stroje na sezon 2026
Artur Goławski
Kiedyś szef ligi hiszpańskiej i wydawca na iGol.pl oraz regionalny wysłannik Kuriera Lubelskiego. Dziś zakręcony na punkcie kolarstwa (nie tylko tego na szosie). Miłośnik gotowania, NBA i języków romańskich. Prowadzę małe domowe zoo, składające się dwóch psów i trzech kotów.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze