Peter Sagan (Tinkoff-Saxo) odniósł pierwsze zwycięstwo w nowych barwach. W trudnych warunkach atmosferycznych, jakie panowały na szóstym etapie “Wyścigu Dwóch Mórz”, okazał się najszybszy w sprinterskiej końcówce. Oto jak skomentował długo oczekiwane zwycięstwo.

– Finiszowanie tak często na drugiej pozycji było dla mnie złe, bo ja chciałbym wygrywać. Jak wiele drugich miejsc zająłem, piętnaście? Coś takiego…Ale to zdecydowanie za dużo. Nie przejmuję się jednak tym tak bardzo, bo takie jest życie, pełne wzlotów i upadków.

Podobnie wyglądał początek sezonu Petera Sagana, który także nazywa bardzo zmiennym.

– Miałem kraksę w Katarze, ale czułem się dobrze. Potem w Omanie było bardzo gorąco, a ja nie lubię takich warunków, one źle wpływają na moją kondycję. Nie jechałem na sto procent w Strade Bianche, ale tu czuję się dobrze. Mogłem wygrać w Arezzo, ale popełniłem błąd na finiszu.  Najważniejsze jest jednak to, żeby nie myśleć o tych drugich miejscach, ale patrzeć w przyszłość.

Szef Tinkoff-Saxo Oleg Tinkov natychmiast skomentował na Twitterze zwycięstwo Sagana. W swoim wpisie sugerował, że wielcy kolarze zawsze znajdują się pod presją milionowych kontraktów. Mówi się, że w ciągu jednego sezonu zarobi on około czterech milionów euro. Słowak ustosunkował się do tych słów:

– W drużynie układa mi się dobrze, a mój kontrakt jest oparty na wynikach, jakie osiągam. Przez ostatnie cztery lata dobrze się spisywałem i zasłużyłem na taki, a nie inny kontrakt. W World Tourze nie dostaje się umów za nic. Cieszę się, że udało mi się wygrać, ale myślę, że drużyna oczekuje ode mnie czegoś więcej. To kolarze sami na siebie nakładają presję, a nie robią tego inne osoby.

Jutro ostatni etap jubileuszowej edycji Tirreno-Adriatico. Kolarze powalczą w jeździe indywidualnej na czas.

Foto: Tirreno-Adriatico/Facebook