Światowa federacja rozpoczęła kolejną fazę “walki” z kazachską drużyną o cofnięcie jej licencji World Tour po serii dopingowych wpadek pod koniec ubiegłego roku.

Nowe działania są pokłosiem raportu Instytutu Sportu działającym przy Uniwersytecie w Lozannie z którego wynika, że struktury drużyny Aleksandra Winokurowa nie są przystosowane do tego, by w przyszłości zapobiec nielegalnemu dopingowi.

Casus Astany przypomina powoli operę mydlaną ciągnącą się już kilka lat, a wynikać to może między innymi z powodu braku zdecydowanych reakcji władz UCI. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że federacja potrzebuje mocnych dowodów, aby uniknąć sytuacji podobnej do tej, gdy cofnięto licencję drużynie Katushy, a następnie, po wyroku Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie licencja została rosyjskiej ekipie przywrócona.

Jak donosi L’Equipe wspomniany wyżej raport zawiera informacje mówiące o tym, że zapowiedzi szefostwa drużyny mającej siedzibę w Astanie mają się nijak do realnego działania na rzecz walki z dopingiem wewnątrz teamu. Na niekorzyść Kazachów działa również fakt, że UCI otrzymała dokumenty z toczącego się śledztwa dotyczącego kontaktów m. in. Aleksandra Winokurowa z doktorem Michele Ferrarim, a jego “dokonania” są doskonale znane w kolarskim świecie.

Astana dostała czas do 20 marca, aby przedstawić swoją linię obrony do raportu sporządzonego przez Instytut Sportu. Władze drużyny odgrażają się, że podejmą wszelkie kroki do utrzymania licencji, a w grę wchodzi również odwołanie się do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu, podobnie jak zrobiła to Katusha. Warto zauważyć, że ultimatum mija zaledwie dwa dni przed wyścigiem Mediolan – San Remo, a także rozpoczynającym się dzień później Volta a Catalunya, które będzie częścią przygotowań do Giro d’Italia dla Fabio Aru.

Z kolei jak donosi dziś Gazzetta dello Sport, Astanę mogłaby uratować dymisja szefa ekipy Aleksandra Winokurowa i powierzenie zarządzania grupą nowemu kierownictwu.

Czekamy na dalszy rozwój wypadków.

Jakub Szymański