Froome_3037856bPojedynek między Chrisem Froomem (Sky), a Alberto Contadorem (Tinkoff-Saxo) z pewnością będzie należał do jednego z najciekawszych w tym sezonie. Obaj wiedzą, co znaczy osiągać sukcesy i zaliczać porażki.  

Podczas wywiadu dla “The Daily Telegraph” Contador kiwał przecząco głową, gdy dziennikarz wymieniał mu jego potencjalnie najgroźniejszych rywali w walce o zwycięstwo w Tour de France. Quintana? Nibali? Nie, nie. Froome – odpowiedział Hiszpan.

Z kolei Froome mówi to samo o Contadorze: –Myślę, że Contador jest moim największym rywalem. Ciągle bardzo dobrze pamiętam, jak silny był w ubiegłorocznej Vuelcie po tak poważnej kontuzji. 

Przed ubiegłorocznym Tour de France wszyscy mieli nadzieję oglądać elektryzujący pojedynek Froome-Contador. Naprzeciwko siebie mieli stanąć brytyjski obrońca tytułu, uważnie obserwujący pomiar mocy, i zawsze głodny zwycięstw Hiszpan, powracający po przerwie związanej z dopingiem, dużo rzadziej patrzący na SRM-a, ale za to chętnie atakujący. Sportowy los napisał jednak dla obu panów zupełnie inne scenariusze.

Piąty etap z Ypres do Arenberg Porte du Hainaut to ten dzień, kiedy kolarzom przyszło zmierzyć się z odcinkami wyłożonymi brukiem. Około 68 kilometrów do mety, pada rzęsisty deszcz. Realizator transmisji pokazuje stojącego na poboczu, cierpiącego z bólu Froome`a. Po trwającej dłuższą chwilę rozmowie z dyrekcją drużyny, Brytyjczyk wsiada do samochodu, wycofując się tym samym z wyścigu.

14 lipca, dziesiąty etap z Mulhouse do La Planche des Belles Filles, święto narodowe Francuzów. Około 80 kilometrów do mety. Tym razem realizator pokazuje nam siedzącego na poboczu “El Pistolero”, który zmienia but. Następnie zabandażowano mu kolano, po czym wsiadł na rower, próbując kontynuować jazdę. Po kilkunastu obrotach korbami za jednym z kolegów z drużyny, widzimy obrazek, gdy obaj klepią się po plecach. Oznaczało to koniec wyścigu dla Hiszpana. W tym samym dniu, jakby symbolicznie, 2,5 kilometra przed metą, zwycięski atak przypuszcza Vincenzo Nibali, który tak samo, jak tego dnia z łatwością dochodził uciekinierów, wygrał potem całą Wielką Pętlę.

Przed nami nowy sezon i nowe emocje. Czy przeważą te pozytywne czy negatywne, to się okaże. Ale jedno jest pewne: w Tour de France znowu będziemy mogli liczyć na pojedynek Froome-Contador, z tą tylko różnicą, że Hiszpan może stanąć do tej rywalizacji w nieco innej dyspozycji, ponieważ jeżeli wszystko potoczy się zgodnie z planem, będzie miał w nogach Giro d`Italia.

– Muszę przyznać, że Contador postawił sobie bardzo trudny cel. Przejechanie dwóch wielkich tourów z rzędu z celem zwycięstwa w klasyfikacji generalnej jest niezwykle trudnym wyzwaniem. Nie mówię, że nie możliwym, ale bardzo trudnym. Ale jeżeli ktokolwiek mógłby tego dokonać, to właśnie on – przyznał Froome.

A Contador, choć nie bezpośrednio, ripostuje: – Według mnie w Giro są trudniejsze etapy, ale Tour jest trudniejszym wyścigiem w ogóle. Jednak to wyzwanie mnie motywuje, bo jeżeli jeszcze raz wygrałbym Tour, to niewiele zmieniłbym w kolarstwie, a gdy wygram Giro i Tour, to będzie to ogromna różnica. 

Nie można zapominać, że za pierwszoplanowymi aktorami, stoją ci drugoplanowi, bez których spektakl by się nie odbył. Wydaje się, że na papierze silniejszymi pomocnikami będzie dysponował Contador, ale Froome zapewnia, że Sky jest silna i w Tour de France będzie lepsza niż dotychczas.

A jak w tym wszystkim odnajdą się Quintana, Purito, Valverde i Nibali, okaże się 22 lipca.

Foto: EPA

Marta Wiśniewska