Wacław Skarul

Wacław Skarul wraz z Michałem Kwiatkowskim wrócił dziś z mistrzostw świata. Oto co powiedział prezez PZKol tuż po przylocie do kraju:

Trudno w takiej chwili coś powiedzieć… Dwadzieścia pięć lat temu cieszyłem się ze zwycięstwa Joachima Halupczoka. Popłakałem się wtedy, wczoraj też się popłakałem, bo to było naprawdę wspaniałe, cudowne przeżycie.

Polska reprezentacja nadawała ton całemu wyścigowi, polska reprezentacja tak naprawdę rozdawała karty. Był lider, była wspaniała drużyna, była wspaniała jazda, była wspaniała atmosfera. Mamy mistrza świata. Nic dodać, nic ująć. 

Nasze dziewczyny też pojechały fantastycznie, zarówno juniorki, jak i elita. Koledzy z innych federacji pytali mnie jak to robimy, że mamy tak piękne dziewczyny i jeżdżące na tak wysokim poziomie. Dziś Agnieszka wróciła z medalem, ale mam nadzieję, że za chwilę będą kolejne medale, tym razem elity kobiet. 

Dwa medale, które przywieźliśmy z Ponferrady, są wielkim sukcesem polskiego kolarstwa. 

To szczególna chwila dla polskiego kolarstwa. Polski kolarz zdobył najcenniejszą koszulkę jaka jest w kolarstwie do zdobycia – tęczową koszulkę mistrza świata w wyścigu ze startu wspólnego. Jest to historyczny dzień. Ja jako prezes PZKol, chcę powiedzieć, że nie byłoby tego sukcesu gdyby nie ta wspaniała drużyna z liderem, gdyby nie Piotr Wadecki, gdyby nie cały sztab reprezentacji. Ale zanim do tego doszło, to była praca bardzo wielu trenerów w całej Polsce. Nie jestem w stanie wymienić ich nazwisk, bo nie chcę któregoś z nich pominąć.

Polskie kolarstwo trochę się ruszyło, nie popadajmy oczywiście w euforię, czeka nas ciężka praca, ale mając takich liderów, jak się stworzy dobrą drużynę, to tych sukcesów będzie jeszcze więcej. 

Nie mamy w kolarstwie złotego medalu olimpijskiego, a więc wszystko przed nami. Michale drogi, Agnieszko i wszyscy, których dziś tu nie ma z nami, czekamy na to złoto, czeka na to cała kolarska Polska.

Z lotniska Okęcie – Marek Bala