Fot. Trek-Segafredo

Rower – jedno- lub wielośladowy pojazd kołowy napędzany siłą mięśni poruszających się nim osób za pomocą przekładni mechanicznej, wprawianej w ruch nogami. Taką definicję roweru jaką możemy znaleźć w Wikipedii. Przytaczam ją dzisiaj nieprzypadkowo, bo właśnie świętujemy kolejny Światowy Dzień Roweru. Został on ustanowiony dzięki inicjatywie naszego rodaka, byłego polskiego kolarza Leszka Sibilskiego, mieszkającego od wielu lat w Stanach Zjednoczonych.

Czy zastanawialiście się kiedyś czym dla Was jest rower? Niby prosty sprzęt, czasem trochę droższy, czasem tańszy, prawie każdy potrafi na nim jeździć, ale może jest w nim coś więcej…?

Dla mnie rower był i jest ważny w moim życiu. Jako 4-5-latek jeździłem jak szalony na moim pierwszym Bobo i wracałem ku zgorszeniu mamy z poobijanymi kolanami i łokciami. Potem ścigałem się przez parę lat w słynnym wrocławskim Dolmelu, ale ciężka kraksa przekreśliła karierę zawodniczą. Zostałem trenerem kolarstwa, prowadziłem Kadrę Polski, objechałem z rowerem kawał świata. Potem wiele lat pracowałem w dużych korporacjach, ale do roweru wróciłem jako Szef PZKol.

Rower był przez te wszystkie lata ważnym sprzętem i nie tylko. Myślę, że wiele zrealizowanych pomyślnie projektów, wiele mniejszych i większych sukcesów udało mi się osiągnąć dzięki rowerowi. Bo dla mnie rower to nie tylko sprzęt dzięki któremu mogę zadbać o własne zdrowie i kondycję fizyczną.

To swoisty środek na różne problemy.

Pamiętam jak wróciłem z 3 godzinnego treningu i od razu usiadłem przy stole, aby zrobić kilka notatek. Córka zapytała: „Tato co robisz, czemu się nie kąpiesz?” Odpowiedziałem: „Zaraz, muszę zapisać co wymyśliłem, bo zapomnę…” Tak było wiele razy. Jak miałem duży problem zawodowy, jak zastanawiałem się jaką decyzję muszę podjąć, jechałem na trening. 2-3 godziny na rowerze, trochę zmęczenia i nieco adrenaliny dawały zawsze szansę na nowe pomysły, pozwalały przełamać niemoc decyzyjną.

Dlatego uważam, że rower to nie tylko sprzęt, który pozwala poczuć wiatr we włosach (tu pamiętajcie – jeździmy w kaskach) i daje też naszemu organizmowi możliwość regeneracji po trudach codziennej pracy. Rower pozwala na kreowanie nowych pomysłów i odświeża nasz umysł, daje nam po prostu wiele radości. Nie mam nic przeciwko innym aktywnościom fizycznym, sam chętnie biegam na nartach, ale jazdę na rowerze stawiam na pierwszym miejscu. Nie jest ważne ile kilometrów przejedziemy i jak szybko, ważne jest, ze siadamy na rower.

I tego Wam życzę, róbcie to jak najczęściej!

Wacław Skarul

Poprzedni artykułNowy Canyon Aeroad jeszcze przed Tour de France?
Następny artykułCritérium du Dauphiné 2024: Magnus Cort najlepszy, Armirail blisko szczęścia
Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
Horhe
Horhe

Znakomity tekst. Jest dokładnie tak, jak opisał pan Wacław.

Hubert
Hubert

Nie. Nigdzie na świecie nikt nie musi jeździć w kaskach. Za to zmuszają do czego innego – niszczenia sprzętu i ryzykowania życiem na jakichś gruzach – dlóziach dla pedałuf.