Michał KwiatkowskiDziś o 19:00 na warszawski Okęciu wylądował nasz orzeł – mistrz świata Michał Kwiatkowski. Zapraszamy do zapoznania się z jego wypowiedzią tuż po przylocie.

Chce strasznie podziękować wszystkim, którzy się tu pojawili, to dla mnie ogromne wsparcie. Nie chcę opowiadać o tym co było wczoraj. Myślę, że każdy to widział. Trochę brak mi słów… W głowie mam mnóstwo myśli… – rozpoczął nowy mistrz świata Michał Kwiatkowski.

Chcę też bardzo podziękować wszystkim chłopakom z kadry, gdyby nie moich ośmiu kolegów, nie byłoby tego sukcesu. Na pewno nie zapomnę tego co zrobili do końca mojego życia.

Wszyscy wierzyli w mój sukces, dlatego nie czekaliśmy do końca. Chcieliśmy przejąć inicjatywę, pokazać że jesteśmy silni i czujemy się dobrze. 

Zapytany o to czy będzie celował w wielkie toury czy w wyścigi jednodniowe odpowiedział:

Mam dopiero 24 lata i myślę, że jestem świetnie prowadzony w mojej drużynie – Omega Pharma Quick Step. Na takie decyzje przyjdzie jeszcze czas.

A tak opowiadał o swoich celach na przyszłość:

Zazwyczaj jest tak, że zwycięzcy próbują bronić mistrzowskiego tytułu. Ja przede wszystkim na tę chwilę nie mam ani marzeń, ani jakiś odległych celów. Chcę po prostu być lepszy z dnia na dzień i ten cel mi przyświeca. Na razie to się sprawdza.

Michał nie będzie świętował niedzielnego sukcesu, bo już w niedzielę pojedzie w “Lombardii”:

Ktoś mógłby powiedzieć, że teraz powinienem świętować i celebrować ten tytuł, ale tak na prawdę mój sezon jeszcze się nie skończył. W niedzielę startuję z wyścigu dookoła Lombardii i jestem na tym mocno skupiony. Trzy razy w nim startowałem, trzy razy go nie ukończyłem więc wypadałoby go w końcu ukończyć, szczególnie w koszulce mistrza świata (śmiech). 

Najbliższe dni spędzę w domu z moją dziewczyną Agatą, która zawsze mnie wspiera i dopinguje. Potrzebuję wypoczynku. 

Padło też pytanie o to, czy sukces Michała da impuls polskiemu kolarstwu:

Myślę, że jeden kolarz nie jest w stanie ruszyć polskiego kolarstwa. Dobrze, że są tacy zawodnicy jak Rafał Majka, Przemek Niemiec i wielu innych kolarzy, którzy świetnie sobie radzą. Jeden kolarz nie jest w stanie wygrać wszystkiego. Trzeba pamiętać, że sezon jest bardzo długi i częściej się przegrywa niż wygrywa. Na szczęście kibice o tym pamiętają i zawsze nas wspierają. 

A tak Michał opowiadał o tym, w którym momencie już wiedział, że dojedzie do mety jako pierwszy:

Musiałem wierzyć, że dojadę do mety od początku mojego ataku, ale tak naprawdę na 300 metrów do mety byłem już pewien, że zostanę mistrzem świata. Może w telewizji wyglądało to bardziej dramatycznie, ale ja byłem pewny swego. Ten dystans na żywo wydaje się dużo, dużo większy i cieszę się że miałem czas na świętowanie  na mecie. Wierzyłem w to, że dojadę. 

Z Lotniska Okęcie – Marek Bala