Michał PodlaskiMichał Podlaski (ActiveJet Team) został wczoraj zwycięzcą tegorocznej edycji wyścigu Cyklo Gdynia. O to, co powiedział brązowy medalista mistrzostw Polski dla naszych czytelników.

“Od samego startu szły liczne ataki i cały czas wszystko się rozrywało. Była jedna akcja w którą się nie zabrałem, ale panowałem nad sytuacją i wiedziałem, że za chwilę będę musiał tam przeskoczyć, bo robiło się groźnie. Nagle z lewej strony zaatakował Jarosław Marycz, który próbował dojść do czołówki. Szybko się zebrałem i usiadłem mu na koło. Za mną pojechał jeszcze Przemek Sobieraj. Każdy dał po mocnej zmianie i faktycznie, oderwaliśmy się od peletonu i dojechaliśmy do ucieczki.

Współpraca się układała, a po małej rundzie przejechaliśmy przez kreskę i wyjechaliśmy na dużą rundę. Chwilę po tym znajdował się bardzo selektywny, siedmiuset metrowy podjazd. Tam bardzo mocno zaatakował Jarek Marycz. Praktycznie poszedł z pierwszej pozycji, a ja akurat siedziałem mu na kole i pojechałem za nim. Naprawdę bardzo mocno zaatakował, a na szczycie jak się obejrzałem, to za nami już nikogo nie było. Widząc to chwilę przemyślałem sprawę, czy warto atakować na 35 kilometrze, ale postanowiłem pójść na całość i zaryzykować. Dałem więc mocną zmianę na zjeździe i odjechaliśmy we dwóch. Po 5-10 kilometrach dojechało do nas kilku kolarzy z tej większej grupki. Był tam m.in Marek Rutkiewicz, Łukasz Owsian i Emanuel Piaskowy. Jak ich zobaczyliśmy, to chwilę poczekaliśmy na nich. Współpraca się ułożyła i podążaliśmy w kierunku mety.

Na pięć kilometrów do mety zaatakował Rutkiewicz. Krzyknąłem do Emanuela żeby to skontrował i jak doszedł, to wiedziałem, że zaraz znów ruszy jakiś z kolarzy CCC Polsat Polkowice. Ustaliłem sobie, że będę pilnował Marycza i siedziałem mu na kole i jak zauważyliśmy, że znów odjechaliśmy, to dałem bardzo mocną zmianę. Nie wiedziałem czy uda mi się wygrać, ale wiedziałem, że drugie miejsce mam już w kieszeni. Na samym finiszu Jarek trochę nie opanował roweru na ostatnim łuku. Trochę go wyrzuciło na tym bruku. Jak to zobaczyłem to zaatakowałem i już poszedłem na całość. Udało się wygrać z czego jestem bardzo zadowolony.

W tym roku biorę ślub, ale wszystko mam dobrze zorganizowane. Teraz czas na kilka mocnych treningów i następnie czeka nas start w czeskim Bohemia Tour. Po cichu liczę także na Mistrzostwa Świata, gdyż znalazłem się w szerokiej kadrze. Dziś pokazałem, że jestem w bardzo dobrej dyspozycji. Zobaczymy jak to wszystko dalej się potoczy. Ślub dopiero 11 października, także już po mistrzostwach i będę miał czas, by wszystko zorganizować”, zakończył.

 

Foto: ActiveJet Team

Rozmawiał Marek Bala