sorensen nickiNicki Sorensen (Tinkoff-Saxo) to kolarz, którego mieliśmy szansę świetnie poznać, bo w zawodowym peletonie spędził szesnaście sezonów. 39-latek postanowił, że wygasający pod koniec 2014 kontrakt z ekipą prowadzoną przez Bjarne Riisa to dobra okazja, aby zakończyć ściganie.

Zdecydowałem, że to ostatni rok mojej kolarskiej kariery. Osobiście uważam, że 39 lat to najwyższy czas, aby odejść. Nawet nie szukałem kontraktu na przyszły rok. To oczywiste dla wszystkich, że zespół czekają wielkie zmiany i mogłem znaleźć się wśród tych, którzy nie otrzymają propozycji pozostania w zespole, tłumaczył Duńczyk.

Szalę przeważyło to, że nie znalazłem się w składzie na żaden z Wielkich Tourów. Chciałbym zakończyć ściganie będąc na odpowiednim poziomie, nie chcę być pomijany, bo nie jestem dostatecznie silny. Poza tym profesjonalne kolarstwo to niebezpieczne zajęcie. W tym sezonie byłem zamieszany w dwie kraksy, w których zupełnie zniszczyłem kask – to daje do myślenia. Nie chciałbym nabawić się poważnego urazu, który wpłynąłby na moje życie po zakończeniu kariery, dodał Sorensen.

Jednak zawodnik Tinkoff-Saxo wcale nie zamierza żegnać się z ekipą, w której spędził aż 14 sezonów. Jak sam zdradził:

Rozmawiam z Bjarne na temat objęcia innej roli w zespole. To jasne, że potrzebuję rozpocząć nowy rozdział w moim życiu, ale nie traktuję tego lekko. To wielkie wyzwanie. Na szczęście mam wsparcie żony, która była przy mnie przez całą karierę. Bez niej nie dałbym rady ścigać się tak długo.

Wśród ostatnich planów wyścigowych Sorensena znajdują się między innymi GP Quest France-Plouay oraz kanadyjskie klasyki w Quebecu i Montrealu.

 

Anna Gmaj

Foto:bettiniphoto.net