Jack BauerJack Bauer po tym jak przekroczył linię mety w Nîmes, osunął się na ziemię z rozpaczy.. Kolarz Garmin-Sharp uciekał przez ponad 200 kilometrów i został doścignięty na ostatnich stu metrach piętnastego etapu Tour de France.

“Naprawdę dałem z siebie absolutnie wszystko i jak widać – poległem na mecie. Zakończyłem ten odcinek z pustymi rękami. Zwycięstwo etapu na Tour de France to marzenie z dzieciństwa, zwłaszcza dla pomocnika takiego jak ja, który zazwyczaj pracuje dla innych. Dodatkowo to wielki cel dla kolarzy z mojego kraju. Niewielu z nas przechodzi na zawodowstwo i niewielu startuje w Wielkiej Pętli”, powiedział kolarz z Nowej Zelandii.

Bauer uciekał wspólnie z Martinem Elmingerem (IAM Cycling), praktycznie od kilometra zero. Dwójka zrozumiała, że ma szansę na zwycięstwo, gdy boczny wiatr zaczął mieszać szybki w peletonie, a silne opady deszczu zwolniły pościg.

To była moja pierwsza okazja na taki wyczyn. Pomagał nam wiatr i pogoda. Ja i Martin zdaliśmy sobie sprawę, że możemy dojechać. Rzadko to się zdarza, gdy w ucieczce jedzie tylko dwóch zawodników, ale dobrze nam szło”, tłumaczył.

“Myślałem, że jestem silniejszy od swojego rywala i może zbyt późno czekałem. Udawałem zmęczonego, ale czułem, że zaoszczędziłem więcej sił. Czekałem do ostatnich 400 metrów na atak. Już myślałem, że  uda się coś ugrać, ale na ostatnich 50 metrach wiedziałem, że nie mam już nic”, zakończył kolarz Garmin-Sharp.

 

Foto: bettiniphoto.net

Andrzej Gucwa