Anna PlichtaZawodniczka TKK Pacific Toruń – Anna Plichta, może się okazać czarnym koniem w kobiecej rywalizacji na trasie Mistrzostw Polski w Sobótce i Zawonii. 

Anna Plichta to w tym sezonie jeden z najmocniejszych punktów najlepszej polskiej ekipy kobiecej, czyli TKK Pacific Toruń. Swoimi dobrymi wynikami, udowodniła, że jest obecnie jedną z najlepszych kobiet w Polsce – zwłaszcza jeśli chodzi o jazdę indywidualną na czas. Zapytaliśmy więc Anię o jej cele na Mistrzostwa Polski w Sobótce

“Muszę przyznać, że ten sezon rozpoczął się dla mnie bardzo dobrze. Ciężka praca zaprocentowała i już od pierwszych wyścigów udowodniłam, że mogę walczyć z najlepszymi dziewczynami w kraju. Jak będzie w Sobótce? Na pewno ciężko, ale mam też nadzieję, że po prostu będzie dobrze (śmiech) Czasówka jest w tym momencie moim priorytetem, co nie oznacza, że do wyścig ze startu wspólnego podejdę z mniejszym zaangażowaniem. Zadania i kwestie taktyczne poznamy przed startem. W drużynie siła, co już niejednokrotnie pokazałyśmy i właśnie to może być naszym największym atutem w walce o zwycięstwo”, odpowiedziała młoda zawodniczka.

Plichta już trzykrotnie w tym sezonie wygrała Puchar Polski w jeździe indywidualnej na czas. Na pytanie, czy czuje się faworytką do medalu w gronie elity kobiet i murowaną kandydatką do złota w gronie orliczek odpowiedziała. “Aż tak mocnych słów bym nie użyła. Rzeczywiście na Pucharach Polski udowodniłam, że jazda na czas jest moją mocną stroną, ale zwycięstwa te odnosiłam pod nieobecność kilku dziewczyn, które na co dzień ścigają się w zagranicznych ekipach. Mistrzostwa Polski na czas będą naszą pierwszą i być może jedyną konfrontacją w tym sezonie, ciężko więc jest spekulować na temat szans medalowych. Na pewno zapowiada się bardzo ciekawa i zacięta rywalizacja”.

22-letnia wychowanka Sokoła Kęty, ostatnio bardzo dobrze spisała się w prologu Gracia-Orlova, gdzie zajęła 10. miejsce. Jak się okazało, było to dla niej debiut w wyścigu etapowym.

“Gracia-Orlova była pierwszą etapówką w moim życiu, więc muszę przyznać, że wyjeżdżając miałam sporo obaw. Zdawałam sobie sprawę, ze będzie ciężko i tak właśnie nastawiłam się na ten wyścig. Jak się na szczęście okazało- nie taki diabeł straszny jak go malują. Pierwszego dnia wystartowałyśmy w prologu. Nie było żadnej presji i stojąc na starcie wiedziałam, że muszę po prostu “pojechać swoje”. Zanim pojawiły się oficjalne wyniki byłam nastawiona nieco sceptycznie. Wiedziałam w którym miejscu na trasie popełniłam błąd i nie liczyłam na wysoką lokatę. Ku mojemu zaskoczeniu udało się zamknąć TOP 10, a jak wiadomo nic tak nie motywuje jak dobry wynik.

Podczas pierwszego etapu starałam się cały czas jechać “w czubie”. Pomimo prób ataków na kreskę dojechała cała grupa. Do mety prowadził ciężki, prawie kilometrowy podjazd i tam rozegrała się walka o etapowe zwycięstwo., które odniosła Paulina i tym samym awansowała na 2 miejsce w klasyfikacji generalnej!!! Ja dojechałam na dobrej- 11 pozycji. Na starcie drugiego etapu stanęłyśmy z optymizmem, bo wiedzieliśmy ze koszulka lidera jest w zasięgu Pauli. Pierwsza część trasy była bardzo selektywna i na długich podjazdach peleton dzielił się na mniejsze grupki. Później jednak długie zjazdy spowodowały, ze grupki połączyły się w większy peleton, w którym jechałam razem z Pauliną. Kluczem do sukcesu na tym etapie było rozpoczęcie finałowego podjazdu z dobrej pozycji. Można powiedzieć, ze ścigałyśmy sie “do zakrętu” po którym do mety zostało 500m. Tego dnia udało nam się wywalczyć 3 miejsce. Ostatni etap był rozgrywany na rundach. Razem z Kasią i Moniką trzymałyśmy się z przodu peletonu i pilnowałyśmy ewentualnych odjazdów. Mimo ataków nikomu nie udało się oderwać od grupy. O zwycięstwie w całym wyścigu miał zadecydować finisz. Drużynowa jazda, zwłaszcza na ostatnich kilometrach zaprocentowała i udało się!!! Paulina wygrała etap i cały wyścig.

Wspaniały dzień!!! Niesamowite uczucie i ogromna radość całego zespołu ze zwycięstwa. A ja traktuję ten wyścig jako nowe doświadczenie i solidną lekcje prawdziwego kolarstwa. Cieszę się, ze udało mi się nawiązać rywalizację z najlepszymi”, podsumowała.

Wracając do Mistrzostw Polski – młoda zawodniczka nie obawia się wymagających tras w Zawonii i Sobótce. Wręcz przeciwnie.  “Trasa w Sobótce jest wymagająca, ze względu na ukształtowanie terenu. I nie chodzi tu tylko o podjazd pod Przełęcz Tąpadła, ale też ostatnią prostą do mety, która na prawdę mocno daje się we znaki. Osobiście lubię kiedy na wyścigu jest ciężko, a na samą myśl o podjazdach uśmiecham się od ucha, do ucha, dlatego nastawiam się optymistycznie 🙂 Cieszę się, że Mistrzostwa są rozgrywane właśnie na tej trasie. Sobótka powoli staje się Stolicą Polskiego Kolarstwa i zawsze wita zawodników fantastyczną atmosferą, a kibice na trasie dodają siły do walki. Miałam też okazję potrenować na trasie czasówki w Zawonii. Pierwsze kilometry prowadzą po niewielkich wzniesieniach, jednak większość trasy można określić jako zupełnie “płaską”. Specyfika jazdy na czas sprawia, że bez względu na to jak wygląda trasa trzeba dać z siebie wszystko, więc lekko na pewno nie będzie”, dodała.

“Do Mistrzostw postało niewiele czasu, mogę śmiało powiedzieć, że najcięższy okres przygotowań już za mną. W najbliższy weekend wystartuję z kadrą orliczek w wyścigu Frauen Grand Prix Gippingen w Szwajcarii, a tydzień później na Pucharze Polski w Tarnowie Podgórnym. Najwyższa pora zdjąć przysłowiową “nogę z gazu” i skupić się na detalach, które mogą wpłynąć na końcowy rezultat. Jest jeszcze sporo rzeczy nad którymi muszę popracować, żeby w dniu Mistrzostw, stojąc na starcie mieć pewność, ze dałam z siebie wszystko. Zapraszam wszystkich do kibicowania. I oczywiście trzymajcie kciuki!!!”, zakończyła.

 

Foto: TKK Pacific Toruń

Andrzej Gucwa