pozzato– Paryż-Roubaix nie skrywa zbyt wielu tajemnic, to walka o przetrwanie – mówi Filippo Pozzato przed jutrzejszym wyścigiem. W „Piekle Północy” kolarz Lampre-Merida chce walczyć o coś więcej. Mają mu w tym pomóc specjalne rozwiązania, m.in. jazda na dwóch rowerach i geometria ramy stworzona przez Meridę wyłącznie dla niego.

– Walka o zwycięstwo w Paryż-Roubaix to nie kwestia taktyki, ale nóg. Nie ma zbyt wielu kolarzy, którzy są w stanie bić się na koniec tego wyścigu o wygraną. Rzadko triumfuje ktoś spoza grona faworytów – mówi Filippo Pozzato przed „Piekłem Północy”. – Jedyna taktyka to rozpoczynanie kluczowych brukowych sektorów na czele grupy i kontrolowanie faworytów – dodaje. Zdecydowanie najtrudniejszym odcinkiem jest dla niego Lasek Arenberg. – Kostki brukowe są tam w kiepskim stanie, mają spore odstępy od siebie i bardzo trudno się po nich jedzie. Carrefour de l’Arbre to kolejny bardzo trudny sektor, także dlatego, że znajduje się pod koniec trasy. Nie jest on jednak tak wymagający jak Arenberg, przed którym trzeba stoczyć walkę o czołowe pozycje – przyznaje kolarz Lampre-Merida. W „Piekle Północy” wystartuje już po raz ósmy i słynne bruki nie mogą go niczym zaskoczyć. – Paryż-Roubaix nie skrywa zbyt wielu tajemnic, to walka o przetrwanie. Przede wszystkim trzeba mieć naturalne predyspozycje, które pozwalają dobrze radzić sobie na bruku. Trzeba być mocnym, żeby na nim przetrwać. Każda sekcja brukowa powoduje coraz większe zmęczenie i wygrywa ten, komu pozostanie najwięcej sił – mówi „Pippo”, który po wyścigu przez tydzień dochodzi do siebie. Faworyt numer jeden do zwycięstwa w niedzielnym klasyku to dla niego bezdyskusyjnie Fabian Cancellara. – Trudno wskazać kogoś innego, biorąc pod uwagę jego umiejętności i to, jak jechał tydzień temu we Flandrii. Boonen to dla mnie drugi najważniejszy pretendent do wygranej.

Dwa rowery „Pippo”

Filippo Pozzato, który w 2009 r. zajął w Paryż-Roubaix 2. miejsce, chce znów osiągnąć w nim świetny wynik. – Moja forma w wyścigu dookoła Flandrii była dobra, ale zabrakło mi trochę do najwyższego poziomu. Dobrze potrenowałem w tym tygodniu i chcę jechać w niedzielę lepiej niż we Flandrii. To powinno mi pomóc zrealizować swój cel na Paryż-Roubaix, ale wszystko zweryfikuje trasa wyścigu – przyznaje. Żeby znieść jej ekstremalne warunki, konieczne jest perfekcyjne przygotowanie nie tylko kolarza, ale także sprzętu. – Merida Ride Pro to model idealny na bruki i nie chciałbym go zmieniać. Jedyna rzecz, którą mogę zmienić, to ciśnienie w szytkach. Wczoraj miałem ważny rekonesans trasy, który pozwoli nam podjąć dobrą decyzję w tym temacie – przyznaje „Pippo”. Pomagają mu w niej nie tylko mechanicy ekipy, ale także obecny podczas ostatnich przygotowań do wyścigu Juergen Falke, szef działu badawczo-rozwojowego Meridy. – Filippo Pozzato pojedzie w wyścigu na dwóch rowerach, tych samych modelach, ale z różnym ciśnieniem w szytkach. Pierwsze 100 km dobrej nawierzchni przejedzie z 7,5 barów, a gdy po nich będą miały się zacząć pierwsze bruki, zmieni rower. Wtedy w jego szytkach będzie ciśnienie poniżej 5 barów – mówi Falke.

Kolarze Lampre-Merida wystartują w niedzielę na 28-mm szytkach. – Cały zeszły sezon przejechaliśmy na 22-mm szytkach, co skutkowało niestety wieloma „gumami”. W tym roku we wszystkich rowerach, nawet na dobrych nawierzchniach, korzystamy z 25-mm szytek i efekty tej zmiany są bardzo dobre. Na przykład w wyścigu dookoła Flandrii złapaliśmy w ostatnią niedzielę tylko jedną „gumę”, w zeszłym roku aż osiem. Paryż-Roubaix to inna historia, tylko w tym wyścigu zawodnicy pojadą na 28-mm szytkach o specjalnej budowie, stworzonych z materiału dostosowanego do nawierzchni Paryż-Roubaix, które nie są dostępne komercyjnie. Pozwalają one jechać z bardzo niskim ciśnieniem – tłumaczy Juergen Falke.
lampre 2

Rama na specjalne życzenie

Szef działu badawczo-rozwojowego Meridy przyznaje, że wiara w skuteczną walkę Pozzato na brukach jest tak duża, że może on liczyć na specjalne traktowanie ze strony producenta rowerów. – Filippo Pozzato to nasza największa nadzieja na dobry wynik w Paryż-Roubaix, dlatego stworzyliśmy dla niego specjalną ramę Ride Pro o minimalnie innej geometrii niż w tych ramach, które mają pozostali kolarze Lampre-Merida. Jest idealnie dopasowana do wymiarów i potrzeb „Pippo”, ma nieco niższą główkę ramy, a efektywna długość górnej rury jest w niej większa niż w pozostałych modelach – przyznaje Juergen Falke. Wszyscy kolarze włoskiej ekipy mogą jednak polegać na tych samych zaawansowanych rozwiązaniach technologicznych zastosowanych w ich rowerach na niedzielny wyścig. Mają one za zadanie zapewnić maksymalny komfort w ekstremalnych warunkach „Piekła Pólnocy”. Kolejnym dostosowanym do nich specyficznym rozwiązaniem są przełożenia w rowerach Lampre-Merida. – Trasa wyścigu jest płaska i nasi zawodnicy będą używać nietypowych przełożeń 53-46 dostosowanych do charakterystyki Paryż-Roubaix, podczas gdy standardowo wybierają 53-39. Po tym wyścigu ekipa prawdopodobnie już do końca sezonu nie skorzysta z tarczy z 46 zębami – mówi Juergen Falke.

Włoska grupa wystartuje na kołach Fulcrum Racing Light z 24-mm karbonowymi obręczami. – Ciężkie aluminiowe szybciej zużywają moc kolarza podczas przyspieszania. Oszczędność energii zapewniana przez karbonowe koła jest tak duża, że nie mieliśmy wątpliwości, co wybrać – przyznaje szef działu badawczo-rozwojowego Meridy. Jazdę w Paryż-Roubaix ułatwią kolarzom Lampre-Merida także siodełka dostosowane do najgorszych warunków. Prostymi, ale skutecznymi w walce z brukami rozwiązaniami są aluminiowe koszyki na bidon, które utrzymują go w odpowiedniej pozycji i nie pozwalają mu wypaść, a także podwójna owijka na kierownicy.

Nie tylko Pozzato

Lampre-Merida w Paryż-Roubaix będą reprezentować wyłącznie włoscy kolarze. Oprócz Pozzato będą to: Bonifazio, Cimolai, Favilli, Ferrari, Modolo, Palini i Wackermann. Duże nadzieje fanów ekipy rozbudził Sacha Modolo, który wygrał już w tym sezonie sześć razy. Do legendarnych bruków podchodzi on jednak z szacunkiem debiutanta. – Nie mam żadnych wielkich celów na ten wyścig, bo to moje pierwsze „Piekło Pólnocy”. Bruki Paryż-Roubaix bardzo różnią się od tych w wyścigu dookoła Flandrii, więc trudno mi mówić, czy niedziela będzie dla mnie dobra, czy zła. Na pewno będę się starał pomóc „Pippo” i okaże się, czy będę w stanie zrobić jeszcze coś więcej – zapowiada sprinter Lampre-Merida. Start ten pomoże mu także przygotować się do sekcji brukowych jednego z tegorocznych etapów Tour de France. Kierownictwo grupy największe nadzieje wiąże z „Pozzato”, jednak polega także na pozostałych kolarzach. – Liczymy też na tych, którzy pokazali ostatnio, że dobrze radzą sobie na brukach. Są nimi Cimolai i Modolo, ale również Palini, który ukończył Paryż-Roubaix w 2013 roku, a w wyścigu dookoła Flandrii przez wiele kilometrów jechał w ucieczce – mówi Orlando Maini, dyrektor sportowy Lampre-Merida. – Wystartują także nasze „młode strzelby”, które mogą dołączyć do ataków we wczesnej fazie wyścigu – dodaje.

 

Informacja prasowa

Foto:bettiniphoto.net