Joaquim RodriguezJoaquim Rodirguez (Katusha) w specjalnej rozmowie dla portalu naszosie.pl zdradza swoje plany na nadchodzący rok. Opowiedział także o polskich kolarzach i swojej wizycie w Kielcach. Zapraszamy!

34-letni Hiszpan w 2013 roku po raz kolejny wygrał ranking UCI WorldTour. Dokonał tego m.in dzięki zwycięstwu w Il Lombardia, czwartej lokacie w Vuelta a Espana i trzeciej w Tour de France. Pod koniec sezonu wywalczył tytuł wicemistrza świata.

Na jakim jesteś etapie przygotowań do nowego sezonu. Ile w twoim przypadku trwał okres odpoczynku?

Ruszyłem ostro z przygotowaniami dwa tygodnie temu, czyli tak jak robiłem to w ostatnich sezonach. Nic w tej sprawie się nie zmieniło. Tradycyjnie już po Il Lombardia, robię sobie około półtora miesiąca odpoczynku. Ten czas przeznaczam na wakacje i inne rzeczy, na które nie mam czasu w trakcie całego roku.

W tym sezonie wygrywałeś, bądź byłeś bliski zwycięstwa na wielu ważnych imprezach. Dzięki temu po raz kolejny udało ci się wygrać ranking UCI WorldTour. Z pewnością bardziej cieszyłbyś się z triumfu w którymś z Wielkich Tourów…

Oczywiście, że tak. Ranking UCI WorldTour wygrałem już po raz trzeci w swojej karierze, ale jeśli byłaby taka okazja, to chętnie zamieniłbym ten sukces na jakiś Tour. To tak naprawdę jedyna rzecz, której brakuje w moim dorobku. Mam nadzieję, że zmieni się to w 2014 roku.

Wiemy już, że twoim głównym celem w nadchodzącym roku będzie Giro. Wielu męczy jednak pytanie, co zrobisz z Ardeńskimi Klasykami? Zdołasz przygotować dwa szczyty formy w krótkim okresie czasu?

Z pewnością Liege-Bastogne-Liege to wyścig, który najbardziej pasuje mi spośród klasyków. Dlatego też, Liege będzie moim pierwszym celem w nadchodzącym sezonie. W przeszłości wygrałem już Walońską Strzałę, dlatego Liege jest teraz dla mnie ważniejsze. Myślę także, że potrafię przygotować dwa szczyty formy. Pierwszy  na Ardeny, a potem po lekkim odpoczynku powinienem utrzymać go do Giro. Z kolei po zakończeniu tej imprezy czeka mnie dłuższy odpoczynek i prawdopodobnie przygotowania do kolejnego celu, czyli Vuelty. To właśnie tam planuje drugi szczyt formy. Wiele wskazuje na to, że nie pojadę w Tour de France. Wiele zależy też od prezentacji trasy Vuelta a Espana, która odbędzie się w styczniu i po niej podejmiemy decyzję co do startu w tej imprezie.

Jak wyglądała twoja współpraca z Danielem Moreno podczas tegorocznej Vuelty?

Oczywiście, że znakomicie. Dani to mój towarzysz w hotelowych pokojach. Jesteśmy zarówno przyjaciółmi, jak i kolegami z drużyny.

 Podczas tegorocznego Tour de France można było zauważyć, że decydowałeś się na ataki jedynie pod koniec ciężkich podjazdów. Z pewnością wynika to z twojego stylu jazdy, ale nie myślałeś o tym, że wcześniejsze ataki mogą pomóc ci w zgubieniu najgroźniejszych rywali?

(Śmiech) tak, to zdecydowanie najlepsza taktyka, ale tylko wtedy gdy jesteś bardzo silny. Jeśli ma się taką formę, można atakować na 5 kilometrów przed metą i liczyć na dobrą dyspozycję dnia oraz sprzyjającą sytuacją na trasie. Jednego dnia uda ci się i wyrobisz sporą przewagę, a drugiego nie. Żeby było jasne: kiedy mogę – to atakuję. Na Tourze atakowałem często. Nie zawsze po zwycięstwo. Czasem by zgubić swoich rywali.

Jakie jest twoje pierwsze skojarzenie z Polską?

To z pewnością są Mistrzostwa Europy w 2000 roku które odbyły się w Kielcach. To była wielka przygoda dla mnie i tak naprawdę mój pierwszy zagraniczny wyścig! Było nieźle. Zapamiętałem ten wyjazd z tego względu, że nie mogłem wyjść z podziwu jak zielony jest wasz kraj. Było też zdecydowanie spokojniej i ciszej niż w moim ówczesnym otoczeniu w Hiszpanii. 

Co sądzisz o talencie Rafała Majki i Michała Kwiatkowskiego?

To dwaj bardzo silni zawodnicy. Z pewnością nie raz usłyszymy o nich w przyszłości. To zarówno kolarze gotowi na walkę w klasykach, jak i w Wielkich Tourach.

Giro d`Italia 2012 w twoim wykonaniu było znakomite. Wygrałeś dwa etapy w tym jeden w Asyżu. Możesz opowiedzieć nam o tamtym finiszu? Pokonałeś wtedy naszego Bartosza Huzarskiego.

Bardzo przykro mi, że go pokonałem, ale chciałem wygrać to dla siebie. To była bardzo ciekawa, dynamiczna końcówka. Takie właśnie lubię. Ten etap miał też dla mnie specjalne znaczenie, gdyż po raz pierwszy wygrałem etap na Giro. Pamiętam z tamtych wydarzeń, że bardzo mocno pociągnął Tom Jelte Slagter. Wraz z Bartkiem go doszliśmy i gdy on zbierał się do ataku, wyprzedziłem jego zamiary i nikt nie zdołał już mnie dogonić.

Co sądzisz o projekcie Fernando Alosno? Myślisz, że tworzenie nowych drużyn przez innych sportowców jest dobre?

Tak z pewnością. Myślę, że to dobry pomysł. Nie tylko dlatego, że Alonso jest wielkim sportowcem, ale także dlatego, że jest mądrym facetem z dobrym charakterem. Zapewniał, że postara się przenieść dużo dobrych pomysłów z F1 do kolarstwa. To z pewnością uczyni nasz sport bardziej profesjonalnym.

Wróćmy jeszcze do celów na nadchodzący sezon. Co będzie ważniejsze? Giro, czy Mistrzostwa Świata w Hiszpanii?

Głównym celem będzie Giro, ale mistrzostwa też będą bardzo ważne. Zwłaszcza dlatego, że będą odbywały się w moim kraju. W tym roku byłem bliski zwycięstwa, więc to dla mnie dodatkowa motywacja. Jeśli moje plany z pominięciem Tour de France dla Vuelty wypalą, to uważam, że powinienem być w dobrej formie na światowy czempionat. Podobnie jak było to w sezonie 2013.  Póki co nie chcę jeszcze tak daleko wybiegać w przyszłość. W trakcie sezonu wiele może się zmienić.

 

Foto: bettiniphoto.net

Redakcja naszosie.pl