Juan Jose CoboJuan Jose Cobo jest jednym z kilku hiszpańskich zawodników bez kontraktu na sezon 2014. Po dwóch latach spędzonych w Movistarze, Eusebio Unzue nie przedłużył kontraktu ze zwycięzcą Vuelty z 2011 roku.

“Muszę myśleć realistycznie. To była moja wina. Nie sprostałem oczekiwaniom i dlatego rozumiem decyzję Movistaru“, powiedział Cobo dla El Diario Montanes.

Przypomnijmy, że Cobo trafił do Movistaru pod koniec 2011 roku z ekipy Geox-TMC, która nagle rozpadła się kilka tygodni po tym, jak Hiszpan wygrał wyścig dookoła swojego kraju. Wówczas Eusebio Unzue zaufał swojemu rodakowi i zatrudnił go na dwa sezony, które jak później się okazało – były bardzo bezbarwne w wykonaniu 32-latka.

“W ubiegłym roku pojechałem na Tour by pomóc Valverde. Później nie miałem udanej Vuelty [zajął 67. miejsce w generalce przyp.red].W tym sezonie Giro d’Italia było moim celem.  Byłem bardzo dobrze przygotowany, ale kraksa na pierwszym etapie pozbawiła mnie szans na walkę. W obliczu kryzysu na kolarskim rynku, brak wyników wpłynął na brak ofert. Decyzja Movistaru jest dla mnie zrozumiała”, kontynuował.

Cobo nie jest jeszcze gotowy do przejścia na sportową emeryturę. Hiszpan ma jeszcze nadzieję, na znalezienie miejsca w składzie którejś z kontynentalnych ekip. Wciąż czuję się dobrze fizycznie. Trenuję 4 lub 5 razy w tygodniu. Niedługo ruszam z przygotowaniami pełną parą i codziennie będę na rowerze. Póki co jestem spokojny. Uprawianie sportu sprawia mi przyjemność i to jest ważne. Może powinienem zrobić krok do tyłu? Mógłbym trafić do mniejszej ekipy w przyszłym roku, by w kolejnym wrócić do większej”, zakończył.

 

Foto: bettiniphoto.net

Andrzej Gucwa