chris hornerZwycięstwo Chrisa Hornera (Radioshack) na 3. etapie Vuelta a Espana to z pewnością spore zaskoczenie. Sam Amerykanin jest oczywiście bardzo zadowolony i jednocześnie zmotywowany do dalszego ścigania.

Horner opowiadał o swojej akcji i uczuciach jakie mu towarzyszyły.

To był fantastyczny dzień. Było wiele ataków, ale kiedy dogoniłem ostatniego kolarza wiedziałem na sto procent, że nikogo już przede mną nie ma. W słuchawce słyszałem jednak wciąż: “jedź, jedź”, więc jechałem do linii mety na pełnym gazie. Wygrana zawsze jest bardzo miłym prezentem. Ale kiedy wygrywasz na takim wyścigu, wśród tylu znakomitych kolarzy, to jest to piękne uczucie, bo wiesz, że jesteś jednym z najlepszych zawodników na świecie – mówił.

Mimo to, iż Amerykanin ma już 41 lat, a za sobą długą i pełną sukcesów karierę nie zamierza na razie rezygnować z kolarstwa.

Uwielbiam się ścigać. Wszyscy pytają mnie czy myślę o zakończeniu kariery, ale ja nie zrobię tego do tego momentu, kiedy poczuję się zmęczony i kiedy przestanę wygrywać. Teraz czuję się tak, że mógłbym jeździć na rowerze już zawsze. Czujemy, że jesteśmy w stanie utrzymać koszulkę lidera przez kilka dni. Mamy mocny zespół – Markel, Fabian, Rasty to mocni chłopcy, którzy będą mnie chronili na płaskich etapach. Będziemy się także starali o więcej zwycięstw etapowych. Myślę, że jestem w stanie wygrać Vueltę – dość odważnie zadeklarował Horner.

Na zakończenie Horner podziękował sponsorowi. – Dziękuję Radioshackowi, że sponsorował mnie oraz moją drużynę przez cztery lata. Teraz już nie będzie, więc mój kontrakt jest wolny i otwarty.

Foto: www.corvospro.com

Marta Wiśniewska